Bartosz poza 6–letnim doświadczeniem z nożyczkami, swoje umiejętności rozwijał między innymi w Londyńskiej szkole barberingu. Ulica Dolna 42 w Pabianicach to już czwarta lokalizacja tej wielopokoleniowej firmy, w której stawiają na dobrze wyszkolonych barberów, a ich wizytówką są zadowoleni klienci. W tym zawodzie trzeba być trochę artystą i mieć pomysł na klienta. Nie wystarczy złapać za maszynkę i stanąć przed lustrem. Żeby dobrze wyglądać, warto zaufać i oddać się w ręce fachowca, który z polotem strzyże i goli męskie brody, dobierze cięcie. Z salonu przy Dolnej 42 żaden klient nie wyjdzie z przypadkową fryzurą i źle przyciętym zarostem.

– Strzyżenie to efekt rozmowy z klientem. Cięcia dobieramy indywidualnie tak, żeby panowie dobrze się czuli do kolejnej wizyty, a nie tylko po wyjściu z salonu – mówi Bartosz. – Ja mogę zrobić niesamowitą fryzurę, na przykład zaczesywaną do tyłu, ale jak ktoś nie będzie o nią dbał i czesał, to będzie wyglądał jak wiecznie potargany. Trzeba z klientem porozmawiać, wypytać, czy układa włosy i czy w ogóle ma do tego chęci. Zainteresowanym polecamy też odpowiednie kosmetyki o naturalnych składach, lepsze od tych kupowanych w drogeriach.

Czego zatem oczekujesz?

Takie pytanie nie dotyczy tylko pierwszego spotkania w salonie, ale każdej kolejnej wizyty. Jeśli barber otrzyma informację na temat tego, jak klient chciałby wyglądać, będzie mógł dostosować swoje pomysły i propozycje do jego oczekiwań. To specjalista dopasuje kształt brody i fryzury do owalu twarzy. Warto być zatem otwartym na taką pomoc i porady.

– Za każdym razem rozmawiamy z klientem – dodaje Bartosz. – Nawet jak ten przychodzi do nas już kolejny rok. Pytamy, czy potrzebne są zmiany, ewentualnie je sugerujemy. Ludzie czasem mówią, że chodzą do fryzjera po 20 lat, a ten nic nie zmienia, bo ktoś dobrze wygląda w jakiejś fryzurze. U nas takich rzeczy nie praktykujemy.

Panowie nie lubią zmian, ale...

– Miałem chłopaka, który źle wyglądał w łysych bokach. Przekonywałem go, żeby aż tak krótko ich nie golił. Zawsze pytałem, namawiałem – to co zapuszczamy? Trwało to 3 lata, ale się udało. Ma dłuższe boki – opowiada z uśmiechem Bartosz. – Faceci nie lubią zmian, ale jak już na jakąś się odważą,to są zadowoleni. Trochę odwrotnie bywa z kobietami, które szybko godzą się na nowe pomysły, ale potem kręcą nosem, bo źle, bo za krótko. Panowie mniej marudzą.

Wśród klientów wzrasta też świadomość, że o zarost trzeba dbać, że dobrze podcięty jest ozdobą przez długi czas. Dodatkowo do brody barber dobierze fryzurę.

– Wszystko zależy od klienta. Każdemu coś doradzimy. Tym, którzy chcą mieć prostą, mało kłopotliwą fryzurę i tym, którzy naprawdę dbają o włosy i poświęcają im dużo uwagi – opowiada fachowiec. – Tak tniemy włosy, żeby klient sam potrafił je sobie ułożyć. Nie chodzi o to, żeby dobrze wyglądać tylko po wyjściu z salonu, a potem gimnastykować się przed lustrem z marnym skutkiem.

Ale klienci są różni i bywa, że przychodzą z pomysłami nie do zrealizowania.

– Nie podgalamy za wysoko, nie robimy dziwnych wycięć czy przedziałków wygolonych przez środek głowy – mówi Bartosz.

Takich fryzur barberzy przy Dolnej nie zrobią nawet na wyraźne życzenie klienta.

– Nikogo tak nie „okaleczymy” i powołuję się tutaj na „klauzulę sumienia” – dodaje z uśmiechem Bartosz. – Zawsze można poszukać innych salonów i miejsc, gdzie coś takiego przejdzie. My mamy zasady i dopóki się pod tym podpisujemy, nikt z naszego salonu nie wyjdzie w takim stanie.

A mody bywają różne.

– Ale wszystko musi do nas pasować. Czasem z bólem obserwujemy mężczyzn wyglądających jakby ktoś włożył im garnek na głowę i wygolił dookoła włosy – uśmiecha się fachowiec. – Każde cięcie można spaprać. Teraz wraca do łask fryzura na muleta – krótkie boki, trochę potargana góra i długi tył. Żeby nie wyglądało to śmiesznie, trzeba wiedzieć, co się robi. Na brody też trzeba uważać. Nie można ich za mocno wyciąć i tym samym nienaturalnie obniżyć ich linie. Wtedy z daleka wygląda się, jakby miało się smutną twarz. Zawsze zostawiamy maksymalnie dużo brody. Z brodą im mniej się kombinuje, tym lepiej.

Klienci są wizytówką salonu.

– A nasi są zadowoleni – zapewnia Bartosz. – Niektórzy przyjeżdżają do nas nawet z Łodzi. Wśród pabianiczan mam już takich, którzy w przeciągu tych trzech miesięcy są już kolejny raz u nas. Ale mamy dwa typy klientów, albo nie dotykają nic i są często, albo w domu po dwóch tygodniach sami sobie podgalają brody.

Bo wiedzą jak.

– Ja tłumaczę, jak to zrobić samemu – dodaje Bartosz. – Panowie ogarniają, ale według tych linii, które my wcześniej wyznaczymy. Bardzo wiele osób bez wiedzy i pomysłu podgala się za wysoko, zarost za głęboko, aż pod brodę.

Za bardzo opuszczają linię policzków, krzywo przycinają wąsa. Brody są w modzie, ale trzeba je dobrze nosić.

– Brodę trzeba dobrze dociąć, a nie sposób zrobić tego samemu przed lustrem. Ja widzę klienta ze wszystkich stron – dodaje barber. – Najczęstsze błędy, jakich dopuszczają się panowie, to cięcie brody maszynką na taką samą długość. Potem, jak broda odrasta, twarz wygląda na wielką. A miała tę twarz trochę wydłużać. To samo dzieje się z włosami. – Panowie albo tną się na jedną długość i potem na głowach noszą kaski, albo za mocno podcinają boki, za wysoko – dodaje Bartosz. – Komicznie wyglądają też przedziałki cięte po skosie w nienaturalnych miejscach. Bywa, że niektórzy noszą za długie włosy, których po prostu jest już za mało na głowie.

Niedobrana fryzura do człowieka i brak umiejętności to przepis na katastrofę.

– Zawsze lepiej przyjść do nas, nawet raz na dwa miesiące, niż samemu kombinować – zapewnia fachowiec.

Nie tylko strzyżenie i golenie.

– Wyrywamy też woskiem włosy z nosa i uszu. Wielu mężczyzn się tego boi, a to naprawdę umiejętnie zrobione nie boli. Mamy też usługę repigmentacji brody, czyli wyrównywania jej kolorytu. Tak można przyciemnić jaśniejsze w stosunku do brody wąsy, ale też całą brodę. To nie działa jak farba dla kobiet, która otwiera łuskę włosa, głęboko wnika i zamyka. My stosujemy preparaty, które oblepiają włos i przez trzy tygodnie się na nim utrzymują. Po tym czasie nie ma po nich śladu. Farba się wymywa, nie ma żadnych odrostów.

 

Salon Barber Shop Kuza&Kucharska ul. Dolna 42

Zapisywać można się zarówno do Bartka, jak i Błażeja, rodowitego pabianiczanina, który także dołączył do ekipy Barber Shop Kuza&Kucharska Pabianice.

Nr telefonu: 660 130 304

Znajdziesz ich też na booksy: Barber Shop Kuza & Kucharska Pabianice