- Przygotowaliśmy dopiero koncepcję, czyli temat do dyskusji – tłumaczy Agnieszka Pietrowska, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska. - Ale nie ukrywamy, że chcemy jak najszybciej rozpocząć najpierw wycinkę drzew obumarłych, a potem prace porządkowe.

Drzewa obok willi Hadriana

Zaniedbane miejsce między Karniszewicką i Wspólną to Park Hadriana. Traktowany przez mieszkańców jak skwer.

- Rośnie tutaj sporo drzew, które mają ponad 100 lat – zauważa inżynier Ewa Wojtczak, projektant terenów zielonych. - Poza rzadszymi gatunkami, świadkami epoki fabrykanckiej jest grupa grabów, które prawdopodobnie stanowiły element altany, a może nawet labiryntu.

W miejscu, gdzie spotykają się sprzedawcy złomu i okoliczni miłośnicy trunków z procentami, rosną stare czarne olsze, graby, a nawet 150-letnie klony. Napotkamy tu rzadkie gatunki drzew: kasztanowca białego, głóg dwuszyjkowy i jednoszyjkowy, lilaka chińskiego, zwanego bzem perskim. Jest też modrzew japoński, lipa krymska…

- Jedna z olsz ma obwód 247 centymetrów i kwalifikuje się na miano pomnika przyrody – informuje inżynier Wojtczak. - Ten tytuł należy się też dwóm klonom, które mają po 240 i 262 cm. Kolejnym pomnikiem zostanie czerwony dąb, który ma 338 cm w obwodzie.

Już wiadomo, że trzeba wyciąć około 50 drzew. Jedne są obumarłe, inne spróchniałe. Kolejne się poprzewracały.

- Musimy uporządkować ten teren, by stał się parkiem. Zaczniemy od wycinki drzew, które zatraciły żywotność. Mamy na to pieniądze – dodaje pani naczelnik. - Planujemy też posadzenie krzewów niskich, by w ten sposób oddzielić park od brzydkich ogrodzeń.

W przygotowanym na zlecenie Urzędu Miejskiego opracowaniu pani Ewa proponuje posadzenie 9 drzew iglastych, 11 liściastych i 297 sztuk krzewów.

- Przewiduję wprowadzenie nielicznych drzew dla wzbogacenia gatunkowego i podniesienia walorów estetycznych parku – informuje. - Będą to: plantan klonolistny, miłorząb dwuklapkowy, buk pospolity odmiana purpurowa, wiśnia japońska i jabłoń kwiecista.

Żeby skwerek znów był prawdziwym parkiem, trzeba zrobić alejki.

- Zrobimy kilka żwirowych, szerokich na półtora metra. W tym celu chcemy wykorzystać istniejące już przedepty, bo użytkownicy w ten widoczny sposób sprecyzowali swoje potrzeby – wyjaśnia Pietrowska. - Jedna alejka ma być wokół drzew, które mogą uchodzić za pomniki przyrody.

 

Swoboda w parku Wolności. Czy się uda?

Plac zabaw obok amfiteatru i wielkie boisko wielofunkcyjne proponuje architekt krajobrazu młodego pokolenia, Aleksandra Lichtarska. To ona na zlecenie Urzędu Miejskiego przygotowała inwentaryzację parku Wolności ze wskazaniem kierunków rozwoju.

- To tylko koncepcja. To nie jest projekt – uspakaja naczelnik Pietrowska.

Obecnie park ma 12 wejść.

- I tak powinno zostać. To są przedepty wyznaczone przez spacerujących – wyjaśnia. - Proponowałabym nowe alejki przy zbiornikach wodnych i przy placach rekreacyjnych. Według mnie wjazd od 15. Pułku Piechoty „Wilków” powinien być zamknięty. Zalecam sukcesywną wymianę asfaltowych ścieżek na naturalne.

Ścieżki gruntowe trzeba oczyścić i uzupełnić. Amfiteatr i budynek kawiarni powinny zostać wyremontowane. Konieczna jest wymiana balustrad, ogrodzenia, elewacji. Dlaczego? Nie pasują do tego miejsca.

- Oświetlenie trzeba całkowicie wymienić, bo stwarza niebezpieczeństwo dla odwiedzających park - uważa.

Ale najbardziej zaniepokoił ją drzewostan. Mamy 26 gatunków drzew liściastych i 5 gatunków iglastych.

- Najwięcej jest dębu czerwonego i w złym stanie sosny pospolitej. Dominują samosiewy dębu, które wyparły inne drzewa rodzimego gatunku – wskazuje zagrożenia. - Tak samo niebezpieczny dla drzewostanu jest nadmiar śnieguliczki białej i robinii akacjowej.

A w naszym parku co trzecie drzewo to sosna pospolita, co piąte dąb czerwony, a co szóste robinia akacjowa. Sporo rośnie klonów pospolitych, dębów szypułkowych i brzozy brodawkowatej.

Architekt proponuje pozostawić park w stylu leśnym, więc trzeba usunąć wszystkie okazy dębu czerwonego i zastępować go sukcesywnie gatunkami rodzimymi.

- Warto odtworzyć aleje lipowe i dębu szypułkowego – wskazuje drogę. - 33 drzewa są o wyjątkowych walorach, a 6 drzew można uznać za pomniki przyrody.

Sugeruje, że trzeba zadbać o stanowiska chronione bluszczu pospolitego i konwalii majowej. Możemy spodziewać się szybkiego wycięcia 44 drzew. Dlaczego? Są suche. Żeby inne drzewa mogły rosnąć, trzeba też wykarczować pasy wzdłuż ścieżek i zbiorników wodnych.

- To mógłby być park ekologiczny, w którym będzie ścieżka dendrologiczna i park edukacyjny – zauważa kierunki rozwoju. - Ale to też miejsce, gdzie dzieci będą miały strefę zabawy, dorośli możliwość ćwiczeń, biegania, jazdy na rowerze lub rolkach.

Dlatego proponuje podzielić park na strefy: rekreacyjną, spacerową, wypoczynkową, sportową, usługową i edukacyjną. W tej ostatnie miałaby być ścieżka, którą pokonuje się boso. Według niej powinna tu powstać ekokawiarnia, która propagowałaby zdrowe odżywianie.

 

Pierwszy głos w dyskusji

Na Komisji Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim radni i Stowarzyszenie Nasz Park rozpoczęli dyskusję nad przyszłością parku Wolności.

- Wszyscy byśmy chcieli, żeby jak najszybciej to zafunkcjonowało – mówił radny Krzysztof Górny. - Ale ile na to potrzeba?

Prace w Parku Słowackiego wycenione są na 3 mln zł, a park Wolności jest 10 razy większy. Z tego wynika, że na rewitalizację Strzelnicy potrzebujemy około 20-30 mln zł.

- Ten materiał musiał powstać. Teraz pytanie, czy będziemy mieli pieniądze? - mówi radny Andrzej Sauter. - Zależy od tego, czy się umówimy, że w budżecie są na to pieniądze. Ja się upieram, że musimy je mieć na park Wolności.

Radni nie kryli, że wreszcie trzeba rozpocząć te prace.

- Ostatnie roboty w parku były w 1976 roku, gdy byłem jeszcze dyrektorem – wyjaśniał radny Radosław Januszkiewicz, były prezydent Pabianic. - Nikt tam nic nie robił od tamtej pory.

 

Stowarzyszenie wie lepiej

- Nie do przyjęcia jest urządzanie placu zabaw w centrum. Wystarczy przegląd i naprawić ten plac, który już jest. W centrum parku powinna być tak, jak jest teraz, strefa reprezentacyjna, a nie plac zabaw i boisko – rozpoczęła atak na przygotowaną koncepcję Teresa Bobowicz, prezes Stowarzyszenia Nasz Park.

Na spotkaniu w ratuszu stowarzyszenie reprezentowali też Alicja Dopart i Ryszard Zimoń.

- Alejki muszą być wyodrębnione wyłącznie do spacerowania. Rowery, rolki i wszystko inne powinno być naokoło parku. To jest miejsce wypoczynku, a nie gier i zabaw. Naszym zdaniem jest zbyteczne, aby było tyle wejść. Tylko główne powinno być i jeszcze jedno od Wileńskiej – wyliczała z kartki zarzuty pani prezes.

Zimoń chciał sam sadzić drzewa. Z błotem zmieszał projektantkę architektury krajobrazu.

- Od lat upominamy się o dosadzenia na terenie parku Wolności. Po to powołaliśmy Stowarzyszenie Nasz Park. Miasto jest biedne, nie ma środków, ale ma potencjał ludzki do wykorzystania – mówił.

Lichtarska spokojnie odpierała ataki.

- 12 wejść to minimum. Na postawie istniejących projektuje się je tam, gdzie ludzie chodzą od lat. To trzeba brać pod uwagę – tłumaczyła. - Każdy powinien mieć jak najkrótszą drogę wejścia. Park powinien tętnić życiem. Pikniki, wydarzenia powinny być okazjonalnie. Ja w zleceniu miałam wskazać kierunki rozwoju, a nie nasadzenia.

W bitwie na słowa widać było, że przedstawicieli stowarzyszenia i projektantkę dzieli pół wieku. Atmosferę próbował łagodzić Sauter.

- Niech to będzie dynamiczny park. Tylko takie mają sens, bo wydamy pieniądze, a nikt tam nie będzie chodził. Ludzie wchodzą tyloma ścieżkami, ile wydepczą - podsumował.

Najwięcej było zarzutów o ilość toalet. Projektantka sugerowała zlikwidowanie tej od strony ulicy Łaskiej i utworzenie jednej w budynku kawiarni.

- Tylko ten obiekt jest skanalizowany – tłumaczyła. - W tych czasach sucha toaleta to nieporozumienie.

Stowarzyszenie domagało się budowy pięciu toalet.

- To materiał wyjściowy do pracy. A ile będzie toalet i gdzie jeszcze będą, to przyszłość – mówił wiceprezydent Grzegorz Mackiewicz. - Na zlecenie wydziału firma przygotowała inwentaryzację zieleni, a przy okazji koncepcję rozwoju parku, w tym usunięcie drzew. Pieniądze? Przecież możemy starać się o dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Musimy tylko wiedzieć, czego chcemy i jak to raz ustalimy, trzymać się tego. Musimy być konsekwentni.

Płuca miasta przy kościele

Krzewy, kwiaty, ławeczki i elegancka alejka – tak będzie wyglądała porośnięta chwastami działka przy Starym Rynku 22.

- Chcemy w ramach projektu „Płuca miasta” skorzystać z dofinansowania z WFOŚ – informuje Pietrowska. - To miejsce między sklepem meblowym a placem kościelnym jest najbardziej uczęszczane, a panuje tu nieporządek. Mamy na to pieniądze.

Dlatego jest propozycja, by ten skwer był przedłużeniem Parku Bulwary. W ten sposób ulica Grota-Roweckiego będzie połączona zielenią z centrum miasta.

- Wzdłuż alejki będzie ścieżka rowerowa – dodaje pani naczelnik.

Kto tu przyjdzie wypocząć, ten będzie miał widok na Zamek i przepiękny wielki dąb po drugiej stronie ulicy.

 

 

 

Słowacki wypięknieje pierwszy

2,7 mln złotych dostaniemy na remont parku przy Zamku. To pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

- Aż osiem parków w ramach projektu „Przyrodnicze perły województwa łódzkiego, program rewaloryzacji zabytkowych parków” otrzymało wsparcie – mówi Tomasz Łysek, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. - Jednym z nich jest Park im. Słowackiego w Pabianicach.

Jako wkład własny do projektu 600.000 zł dołoży Stowarzyszenie na Rzecz Opieki nad Zabytkami Pabianic.

- W sumie prace w parku będą kosztować 3,7 miliona złotych - wylicza wiceprezydent Grzegorz Mackiewicz. - Resztę musimy znaleźć sami.

Zgodnie z projektem zabiegi pielęgnacyjne czeka 257 drzew, 149 krzewów i żywopłoty. Tych ostatnich jest aż 155 m kw.

- Musimy usunąć 47 drzew, a 23 przesadzimy – dodaje.

Za te pieniądze kupimy 28 drzew, 24.264 krzewów i byliny. Te ostatnie mają porastać 4.160 m kw. Zanim to nastąpi, będzie demontaż sceny po dawnej muszki koncertowej i rozbiórka schodów. Robotnicy wkopią 110 energooszczędnych latarń.

Ale dla pabianiczan najważniejsza jest fontanna. Żeby ją pobudować, trzeba rozkopać ziemię na głębokości ponad 3 metrów. Dlatego do pracy przystąpią archeolodzy.

- Fontanna ma przypominać tę, która była tutaj przed wojną. To też próba przywrócenia jej otoczenia sprzed lat – mówi Łukasz Tarapacz ze Stowarzyszenia na Rzecz Opieki nad Zabytkami Pabianic.

To właśnie stowarzyszenie przekazało bezpłatnie miastu projekt koniecznych prac w parku.

- Przetarg na wykonawcę będziemy mogli ogłosić najwcześniej we wrześniu, więc pierwsze prace będą mogły zacząć się dopiero późną jesienią – szacuje Mackiewicz. - Realizacja projektu przewidziana jest na dwa lata.

W projekcie nie ma muszli koncertowej.

- Muszla pojawiła się w pięćdziesiątych latach – wyjaśnia Tarapacz. - Nie o to chodzi, żeby do parku ściągać tłumy na koncerty i go zadeptać. To ma być urokliwe miejsce, idealne na spacery.

 

Nasze pomniki przyrody:

Bulwar Kruschego (na zdjęciu)  - 2 wierzby białe, odmiana płacząca.

Parafia rzymsko-katolicka św. Floriana - 2 lipy drobnolistne, modrzew europejski.

Park Słowackiego - jesion wyniosły, kasztanowiec zwyczajny, platan klonolistny.

Cmentarz ewangelicko-augsburski, ul. Ewangelicka - dąb szypułkowy, lipa drobnolistna, modrzew europejski.
Ul. Zagajnikowa (obie strony) - aleja 47 sztuk dębów szypułkowych.

Park Pabianickiego Centrum Medycznego, ul. Jana Pawła II - (aleja) 52 sztuk dębów szypułkowych i 11 sztuk dębów czerwonych.