Aleksandra Szczepankowa zbiera chusty, które dostają pielgrzymi. Do każdej są przypięte pamiątkowe znaczki. Na wielu napis „pielgrzymka” jest stylizowany na czerwony napis „Solidarno | foto: Kałużny Tomasz
Aleksandra Szczepankowa zbiera chusty, które dostają pielgrzymi. Do każdej są przypięte pamiątkowe znaczki. Na wielu napis „pielgrzymka” jest stylizowany na czerwony napis „Solidarno

46 razy na Jasnej Górze

utworzono: 2002-09-05 00:00:00
ostatnia modyfikacja: 2010-06-15 06:08:55
autor: Kamińska Renata
– Bez pielgrzymki nie mogłabym żyć – mówi pątniczka z Bugaju. – Dzięki niej jestem bliżej Boga.

Aleksandra Szczepanek pierwszy raz pomaszerowała do Częstochowy, gdy miała 16 lat. Był 1951 r.

– Pochodzę z głęboko religijnej rodziny – dodaje. – W pielgrzymowaniu miałam tylko pięć lat przerwy. Wyszłam wtedy za mąż, urodziłam córkę. Do Częstochowy wybrałam się dopiero w 1957 roku.

Od tamtej pory co roku w sierpniu chodzi z pielgrzymami z Pabianic.

Bez pozwolenia

– W 1963 roku w Polsce była epidemia ospy – wspomina. – Najpierw władza ludowa ogłosiła, że pielgrzymka idzie, ale każdy musi się zaszczepić przeciw ospie. Tak też zrobiliśmy.

Ale na kilka dni przed wymarszem pątnicy dowiedzieli się, że pielgrzymki nie będzie.

– Nie dali nam iść – mówi. – Mimo to w małą torbę na ramię spakowałam ściereczkę, mydło i pieniądze. 20 sierpnia rano poszłam do kościoła na mszę świętą.

Po modlitwie pielgrzymi powinni wrócić do domów. Aleksandra Szczepanek nie chciała wracać.

– Z Irką Kurowską poszłyśmy ulicą Grobelną. Dołączył do nas Stefan Łacwik z córką Jolą i tak w czwórkę wyszliśmy na drogę do Dłutowa – opowiada. – Na trasie zobaczyliśmy, że takich grupek jak nasza maszeruje kilkanaście. Nikt nas nie zatrzymywał, więc szliśmy przed siebie.

W Dłutowie pielgrzymów dogonił samochód. Jechali nim księża – proboszcz Stanisław Świerczek i Benedykt Karpiński. Nie mogli iść z pątnikami, ale kilka razy dojeżdżali samochodem do miejscowości, gdzie nocowała pielgrzymka. Tam odprawiali msze. Nielegalna pielgrzymka bez przeszkód dotarła do Częstochowy. Było w niej 60 osób.

– Potem też chodziłam w nielegalnych pielgrzymkach. Księża szli po cywilnemu, udając zwykłych pątników – dodaje. – Władza ludowa nie chciała, byśmy chodzili modlić się na Jasną Górę. Jeszcze na początku lat siedemdziesiątych maszerowali z nami donosiciele i kapusie ze Służby Bezpieczeństwa. Milicja robiła nam zdjęcia. A my i tak szliśmy.

W drodze

– Idę w sandałach i skarpetach, bo to najwygodniejsze obuwie dla pielgrzyma – wyjaśnia. – Wzdymy na stopach raz się robią, a raz nie. Nie ma reguły.

Szczepankowa pakuje do torby śpiwór, bieliznę na zmianę, sweter i przeciwdeszczową pelerynę. Torba jedzie na wozie. Jedzenie kupuje po drodze.

– Jem tylko lekkie rzeczy: jogurty, soki marchewkowe i 3–minutowe zupy – wylicza.

Na drogę bierze 300 zł. Tyle wystarcza na skromne posiłki i noclegi. Za łóżko do spania trzeba płacić od 5 do 10 zł.

– Od 30 lat na przystanku w Grocholicach nocuję u państwa Henich. To wyjątkowo dobrzy i życzliwi ludzie – zapewnia. – Nie biorą pieniędzy za nocleg i na dodatek dobrze nas karmią. Kiedyś pani Henichowa nasmażyła kotletów schabowych. Wielka serdeczność spotyka nas też w Strzelcach Wielkich. Tam czeka gorąca zupa i ciasto.

Zawsze z intencją

– Zawsze szłam w intencji ojczyzny. W tym roku modliłam się, żeby nie sprzedawali naszej polskiej ziemi – mówi pani Ala. – Proszę o wiarę w mojej rodzinie, modlę się za obie wnuczki. Dziękowałam też za pielgrzymkę Ojca Świętego do Polski.

Podczas pielgrzymki Aleksandra Szczepanek przeżywa odnowienie. Wraca do Pabianic pełna nowej energii.

– Bywało, że podczas marszu byłam chora, słaba i kręciło mi się w głowie. Nie mogłam iść, to siadałam na wozie i jechałam – wspomina. – W drodze czuję się bliżej Boga. Podejmuję postanowienia, a potem po powrocie widzę jak zmienia się moje życie. Jestem spokojniejsza, życzliwsza ludziom i pierwsza wyciągam rękę na zgodę.

W zeszłym roku z okazji 45. pielgrzymki pątnicy wręczyli Aleksandrze Szczepanek pamiątkowy dyplom.





Komentarze do artykułu: 46 razy na Jasnej Górze

Nie ma komentarzy do tego artykułu.

Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.

Kliknij tutaj







facebook