Najpierw zeznawało dwóch podejrzanych: Konrad B. i Łukasz G.  Policja i prokuratorzy długo czekali na ostatniego, Kamila K., który w czasie zdarzenia kierował samochodem.

Podejrzanych, którzy siedzą w aresztach, policja przywiozła na miejsce śmierci 31-letniego rowerzysty - na ulicę Nawrockiego. To tam 10 grudnia rozegrała się tragedia. Przypomnijmy, Konradowi B. prokurator postawił zarzut zabójstwa, natomiast Łukaszowi G. i Kamilowi K. - usiłowanie pobicia.

Na miejsce wizji lokalnej każdego z podejrzanych przywieziono osobno. Najpierw każdy z nich zeznawał w prokuraturze. Podejrzani musieli wyrazić zgodę na udział w wizji lokalnej na miejscu tragedii. Mężczyźni pojedynczo zeznawali i pokazywali, jak doszło do tragedii. Trwało to blisko 30 minut.

Podejrzany pomachał do znajomychRazem z nimi było dwóch prokuratorów, obrońcy, kilka radiowozów policji. Sprowadzono też autobus MZK. Taki sam, w jaki uderzył Piotr K. Za kierownicą autobusu usiadł ten sam kierowca, który prowadził autobus w dniu zdarzenia.

Wokół miejsca wygrodzonego przez policję zebrał się tłum ludzi. Byli pośród nich znajomi podejrzanych. Krzyczeli: "Kondziu, kochamy cię!", "Zamknij mordę. Trzymaj się". Policjanci wylegitymowali i spisali wykrzykujących młodych ludzi. 

 

O tym tragicznym zdarzeniu pisaliśmy tutaj: http://www.zyciepabianic.pl/wydarzenia/miasto/kryminalne/wepcheli-go-pod-autobus.html