Ostatnia wycieczka
Każdy dzień Przemka Krzysztofiaka to walka z bezwładnym ciałem, odleżynami. To walka o to, by niemożliwe, stało się możliwe.
utworzono: 2003-11-25 00:00:00
ostatnia modyfikacja: 2010-06-13 01:52:59
autor: Kamińska Renata
Dwa miesiące temu w lesie rydzyńskim 30-letni pabianiczanin miał rowerowy wypadek. Zjeżdżając bardzo szybko ze stromego zbocza, przekoziołkował i z całą siłą nadział się klatką piersiową na kierownik. Upadł tak pechowo, że musiał przejść trzy skomplikowane operacje.
- Miał oderwane płuco, poważne stłuczenia klatki piersiowej i aorty, krwiak w opłucnej oraz dwa zmiażdżone kręgi - wylicza Zbigniew Krzysztofiak, ojciec. - Doktor Królikiewicz powiedział, że wyglądał jakby go pociąg pospieszny poturbował. Lekarze uratowali mu życie. Niestety, syn ma przerwany rdzeń kręgowy. Tego się nie da pocerować.
Lekarze musieli wyłuskać pokruszone kręgi.
- Gdy tylko odzyskał przytomność, zapytał o rower - wspomina ojciec. - Ten rower to było całe jego życie.
Każdą wolną chwilę Przemek spędzał z rowerem. Rozkładał go na części i montował nową ramę, nowoczesne hamulce lub przerzutki. Na rowerze pokonywał setki kilometrów. Jeździł po Górach Świętokrzyskich i okolicznych lasach.
Teraz Przemek jest w Bydgoszczy, gdzie lekarze poddają go intensywnej rehabilitacji. Bierze udział w zajęciach z psychologiem i muzykoterapii. Lekarze chcą, by nabrał siły. Zwłaszcza siły psychicznej.
- Wiadomo już, że nie będzie chodził - dodaje cichym głosem ojciec. - Teraz walczymy o to, by mógł o własnych siłach usiąść w łóżku.
Rehabilitacja potrwa pół roku. Potem Przemek wróci do domu.
- Musimy przebudować mieszkanie, by mógł poruszać się na wózku inwalidzkim. Zbudujemy windę. Do domu na pierwsze piętro będzie wjeżdżał przez balkon, bo mieszkamy w bloku - wyjaśnia ojciec.
Powstało konto, na które rodzice i przyjaciele Przemka zbierają pieniądze. Zbierają na specjalny wózek inwalidzki, łóżko, materac przeciwodleżynowy i budowę windy.
- Musimy stworzyć mu warunki, by mógł jakoś funkcjonować - wyjaśnia. - Ja mam nadzieję, że odnajdzie się w tej nowej rzeczywistości. On wciąż wierzy, że będzie chodzić. Wciąż pyta jak tam jego rower.
Wiosną ze szpitala w Bydgoszczy przywiezie go do Pabianic karetka pogotowia.
- Mam nadzieję, że uda mu się i o własnych siłach wsiądzie na wózek - dodaje ojciec.
***
Dla osób, które chcą wspomóc rodzinę Przemka podajemy numer konta: Lukas Bank 19401076-46553076 z dopiskiem „darowizna". Osoba wpłacająca pieniądze musi podać swój PESEL.
Podobne artykuły
-
PTC walczy w konkursie Nivea 2012-05-24 15:11:14
-
Moc atrakcji 2012-05-24 12:41:23
-
Kolejne dzieło artysty 2012-05-24 11:47:05
-
Narutowicza: 4-latek pod kołami 2012-05-24 11:15:36
-
Stłuczka na Bugaju 2012-05-24 10:37:53
Komentarze do artykułu: Ostatnia wycieczka
Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.
Kliknij tutaj