44. trening Pabianickiej Grupy Rowerowej (marzec 2017) | foto: PGR
44. trening Pabianickiej Grupy Rowerowej (marzec 2017)

Otwierają sezon rowerowy

Inauguracja sezonu rowerowego odbędzie się w sobotę o godzinie 15.00. Rowerzyści przejadą przez miasto

utworzono: 2017-03-17 14:20:08
ostatnia modyfikacja: 2017-03-18 13:59:56
autor: mf

W Pabianicach mamy kilka grup rowerowych. Gromadzą pasjonatów kolarstwa górskiego, szosowego, turystycznego... W niemal każdej jest miejsce dla mniej i bardziej zaawansowanych cyklistów–amatorów.

Od kolarzy wszystko się zaczęło

Na początku listopada ubiegłego roku był pierwszy trening reaktywowanej po ponad połowie wieku sekcji kolarskiej Pabianickiego Towarzystwa Cyklistów. Dla pabianickiego sportu to ważne wydarzenie, bo 110–letnia tradycja klubu PTC sięga właśnie kolarstwa. Z pomysłem reaktywacji tej sekcji do władz klubu wystąpił Tomasz Olban, obecny przedstawiciel grupy kolarskiej PTC Pabianice (dawnej GTW).

– Pomysł został zaakceptowany. Na treningi została nam przydzielona sala PTC przy ul. Gdańskiej – mówi Olban.

Budowanie formy jest bardzo ważne dla kolarzy przed każdym sezonem, a sala pozwala im na regularne treningi na trenażerach rowerowych i ćwiczenia ogólnorozwojowe w sezonie jesienno–zimowym. Choć najlepiej jeździ się po prawdziwej trasie.

- Treningi grupowe mamy trzy razy w tygodniu, oprócz tego każdy jeździ indywidualnie - dodaje.

Głównym sponsorem sekcji jest sklep rowerowy Alpina i sklep internetowy Cotton Zone.

Najmłodszy rowerzysta miał 4,5 roku

Po 20 latach przerwy reaktywację przeszedł też Rodzinny Klub Turystyki Rowerowej „Konusik”. Funkcjonuje od czterech lat przy oddziale PTTK w Pabianicach.

– Działamy na rzecz wielopokoleniowych rodzin – wyjaśnia Monika Urbańska, członek zarządu RKTR „Konusik”. – Integrujemy uczestników niezależnie od wieku. Pomijając dwulatki zabierane przez rodziców w fotelikach, nasz najmłodszy samodzielny uczestnik miał 4,5 roku.

Rajdy klubu organizowane są średnio co 1,5 miesiąca (poza sezonem zimowym). Zapisać na nie może się każdy, bez względu na płeć, wiek czy kondycję.

– Wystarczy uiścić opłatę za rajd i posiadać sprawny rower z oświetleniem – tłumaczy organizatorka.

Rowerzyści pokonują zwykle 30–40 kilometrów, a ich trasy są zawsze urozmaicone. Dla bezpieczeństwa wybierane są głównie te z dala od ruchu drogowego. W razie gdyby zaszła taka potrzeba, członkowie klubu i zarazem opiekunowie rajdu mają uprawnienia do kierowania ruchem.

– Przykładamy dużą wagę do bezpieczeństwa. Zaopatrujemy uczestników w kamizelki odblaskowe. Mamy ze sobą też apteczkę. Nikogo nie zostawiamy w tyle. Jedziemy powoli, by każdy z uczestników czuł się komfortowo – zapewnia Urbańska.

„Konusik” organizuje także imprezy. W październiku zakończenie sezonu rowerowego połączone było z Rajdem Pieczonego Jabłka. Na uczestników na mecie czekało ognisko oraz zabawy z konkursami.

– Dbamy o to, by każdy rajd był inny i coś wnosił. Jeżdżą z nami seniorzy, gimnazjaliści i rodziny z dziećmi. Właśnie ze względu na tych najmłodszych stawiamy na urozmaicenie wyjazdów. Zawsze rajdy łączymy z niespodziankami, zabawami edukacyjnymi czy poczęstunkiem – tłumaczy pani Monika.

Ruszają sprzed McDonald’s

Od prawie 11 lat w Pabianicach działa grupa kolarstwa górskiego MTB. W 2006 roku był w niej tylko jeden członek – założyciel grupy, Dominik Stanisławski. Dziś w prawie każdą niedzielę przed godz. 9.00 przy McDonald’s gromadzi się kilkunastu uczestników. Razem robią od 30 do 60 km, czasem nieco więcej.

– Co chwilę dołącza do nas ktoś nowy. Nikt nie jest zobowiązany do przynależności do grupy. Można jeździć co weekend, można też wybrać się raz. Wszystko zależy od chęci i wolnego czasu – tłumaczy Stanisławski.

Trasy, jak na MTB przystało, do najłatwiejszych nie należą. Kilometry pokonywane są po terenach leśnych. Im więcej wzniesień, tym lepiej. Tempo jednak uzależnione jest od uczestników.

– Jesteśmy amatorami. Jeździmy, bo lubimy, więc pojechać z nami może każdy, kto ma tylko rower górski. I to nawet taki najzwyklejszy. Nikogo nie zostawimy w środku lasu. Dostosowujemy tempo do możliwości uczestników. Czasem słyszymy, że ktoś boi się z nami wybrać, bo myśli, że zamęczymy go trasą, ale tak nie jest – uspokaja założyciel grupy.

Nie ma tu podziałów na wiek czy płeć. Nawet jeśli wśród pasjonatów kolarstwa górskiego nadal przeważają mężczyźni, to panie nie zostają długo w tyle.

– W całej Polsce przybywa kobiet w MTB. U nas też to jest zauważalne. Co prawda, jako pierwsza dołączyła moja żona, ale z czasem przybyło też innych pasjonatek kolarstwa górskiego – dodaje.

Pabianicka grupa MTB wybiera różne trasy. Najciekawszą w okolicy jest pętla rowerowa zbudowana nieopodal Rokitnicy (Łask). To 5 kilometrów specjalnie wyznaczonych i oznakowanych ścieżek z przeszkodami, wiodących wśród pagórkowego terenu. Trasy pabianickiej grupy przebiegają również przez okoliczne lasy w Dobroniu, Rydzynach. Organizatorzy do tego stopnia dbają o komfort i bezpieczeństwo uczestników, że w tygodniu przed zaplanowanymi niedzielnymi przejażdżkami sami wyruszają, by przygotować trasę.

– Sprzątamy śmieci i gałęzie. Robimy to, co powinni robić leśnicy, ale nam zależy na tym, by nic nie zakłóciło nam dobrej zabawy – dodaje.

W naszym mieście nie ma infrastruktury, która odpowiadałaby potrzebom pasjonatów MTB. Tak jak jest to w Bielsku–Białej, gdzie w ramach budżetu obywatelskiego powstało enduro trails, czyli specjalnie dostosowane ścieżki do kolarstwa górskiego.

– Może kiedyś uda się u nas wdrożyć podobny projekt. MTB zyskuje coraz większą popularność, mamy wokół miasta piękne lasy, więc kto wie… – zastanawia się Stanisławski.

Dla zdrowia i nie tylko

Pabianiczanie coraz częściej wstają z kanapy, wyprowadzają z komórki rower i ruszają w trasę. Pabianiczanki od swoich typowo miejskich, „cukierkowych” rowerów odpinają koszyki i jadą, bez względu na pogodę i dystans. Po co to wszystko? 

– Rower to bardzo dobry sposób na zmianę stylu życia. Sport i rekreacja rowerowa nie obciąża stawów i kolan tak, jak na przykład bieganie, na które decydujemy się, żeby zgubić zbędne kilogramy. Rower w pierwszej fazie odchudzania zdecydowanie mniej naraża na kontuzje – uważa Tomasz Olban.

Kolejne korzyści napływają, gdy jazda na rowerze staje się formą spędzania czasu wolnego, a niekiedy nawet pasją.

– Niektórzy przesiadając się na rower, rzucają palenie. Zaoszczędzone pieniądze chętnie wydają na ulepszanie swojego roweru, który staje się coraz bardziej wyczynowy – dodaje rowerzysta. – Poza tym tkanka tłuszczowa najlepiej spala się nieświadomie w czasie aktywności tlenowej, podczas rozmów z innymi cyklistami w trakcie rajdów.

A kto o spalaniu tkanki tłuszczowej może wiedzieć więcej niż dietetyk i trener personalny? 

– Podczas jednego nocnego maratonu z nami można spalić od 1.200 do 1.500 kcal – mówi Przemysław Stano.

W grupie siła!

Dwa lata temu Stano zorganizował pierwsze nocne maratony, zwane night cycling. Na pierwszą wieczorną przejażdżkę wybrało się aż 40 osób.

– Ideą nocnych jazd jest wyciągnięcie ludzi sprzed telewizorów – wyjaśnia organizator. – Jeździmy nocą, by uniknąć wymówek, że praca czy inne zajęcia, poza tym ruch jest na drogach mniejszy i jest chłodniej, co ważne jest szczególnie latem – dodaje.

Trasy night cycling mają wyznaczony limit do 45 kilometrów. Średnie tempo to 15–20 kilometrów na godzinę. Wszystko po to, by każdy posiadacz roweru, bez względu na kondycję, mógł nadążyć za grupą.

– Ustaliłem zasady, że jadąc w grupie, dostosowujemy tempo do najsłabszego uczestnika. Nikogo nie zostawiamy w tyle. Jeżdżą z nami te same osoby, ale też dołączają nowe, więc trzeba mieć na uwadze również ich komfort – mówi Stano.

Poza sezonem zimowym nocne maratony wyruszają 2–3 razy w tygodniu, zwykle około godziny 20.00–21.00. W 2016 roku było 47 takich wyjazdów. Brało w nich udział od 20 do nawet 70 osób. Rowerzyści chętnie w nich uczestniczą, choćby ze względu na panującą tam atmosferę. 

– Podczas jazdy rozmawiamy, śmiejemy się. Nawiązują się nowe znajomości. Nikt nawet nie czuje, że pokonuje tyle kilometrów – wylicza trener.

Nocne maratony i wspólne „kręcenie” kilometrów przyciąga coraz więcej zwolenników. Rowerzyści zwykle umawiają się na przejażdżki za pośrednictwem portali internetowych. 

– W grupie się inaczej jeździ, sprawia to większą frajdę i motywuje – zapewnia Olban.

Tak też zrodził się kolejny pomysł – utworzenia Pabianickiej Grupy Rowerowej, która dzieli się na grupę cyklistów pokonujących dystans 47 km (średnia prędkość 20–25 km/h) i grupę jadącą 65 km (średnia prędkość 25–30 km/h). W sezonie jesienno–zimowym, ze względu na bezpieczeństwo, trasa jest stała.

– PGR to kolejny krok po night cycling. Stworzona została dla osób, które jeżdżą już od jakiegoś czasu i dają sobie radę z większymi dystansami i prędkościami, a przy okazji rozwijają swoją formę. Być może dadzą się też namówić do wzięcia udziału w maratonie lub wyścigu rowerowym – wyjaśnia Tomasz Olban.

Na rajdzie oficjalnie otwierającym grupę obecni byli nawet włodarze - starosta i prezydent.

Miasto przyjazne dla dwóch kółek

Pabianiccy rowerzyści mają moc. Udowodnili to już nie raz. W ubiegłym roku cykliści wywalczyli w ogólnopolskim konkursie fundacji All For Planet stojaki rowerowe, które staną w zatwierdzonych przez miasto miejscach. Rowerzyści zjednoczyli siły i wykręcili łącznie prawie 307 tysięcy kilometrów. Dzięki ich staraniom niewielkie Pabianice zajęły w rankingu trzecie miejsce, pozostawiając w tyle tak duże miasta, jak Łódź, Kraków, Wrocław. To dowód ogromnej determinacji, bo w przeciwieństwie do tych miast, Pabianice nie są jeszcze tak rozwinięte pod względem ścieżek rowerowych. 

– Miasto przyjazne dla rowerzystów to takie, które ma sieć dróg i pasów rowerowych, po których można dojechać w każde miejsce w mieście. Ponadto, jest gdzie te rowery bezpiecznie zaparkować oraz samodzielnie naprawić. Takie miasto daje też możliwość wypożyczenia roweru miejskiego – uważa Robert Manios, założyciel fanpage’a „Rowerowe Pabianice” na jednym z portali społecznościowych oraz wnioskodawca projektu ścieżki rowerowej na ul. Zamkowej (od ul. Gdańskiej do ul. Wyszyńskiego) w ramach budżetu obywatelskiego.

Projekt złożony przez niego okazał się strzałem w dziesiątkę. Zadanie zdobyło największą ilość głosów pabianiczan. W ten sposób poparli potrzebę poprawienia bezpieczeństwa rowerzystów w naszym mieście.

– Podróżując rowerem po kraju miałem możliwość zobaczenia na własne oczy, jak wygląda prawdziwa infrastruktura rowerowa w miastach i na obrzeżach. Skłoniło mnie to do refleksji nad sytuacją panującą w Pabianicach – uzasadnia swój pomysł cyklista.

Realizacja projektu z budżetu obywatelskiego to nie koniec. Jedna ścieżka rowerowa nie załatwi całego problemu, ale jest dobrym krokiem naprzód.

– Najważniejszym elementem teraz jest współpraca władz ze środowiskami rowerowymi, czyli konsultacje społeczne przy nowoprojektowanych inwestycjach związanych ze ścieżkami rowerowymi. Takie działanie jest praktykowane w wielu miastach i przyczynia się do powstawania tylko dobrych produktów, bo to rowerzyści wiedzą najlepiej, po czym i gdzie chcą jeździć – dodaje Manios.

Od 7 marca trwają konsultacje społeczne projektów przebiegu ścieżek rowerowych w mieście – koncepcji ogólnej oraz wytypowanej z niej części o długości ok. 12 km wraz z infrastrukturą towarzyszącą do budowy w ramach projektu „Modernizacji i rozwoju komunikacji miejskiej w Pabianicach”. Konsultacje potrwają do wtorku 21 marca. Więcej: http://www.zyciepabianic.pl/wydarzenia/miasto/nasze-sprawy/mieszkancy-doradza-wladzy.html

Frajda zaczyna się po sześćdziesiątce!

Rowerowa przygoda seniorów zaczęła się na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. To właśnie tam powstała sekcja rowerowa dla lubiących aktywnie spędzać czas. Zgromadzona na tych zajęciach grupa przerodziła się w klub rowerowy o dumnie brzmiącej nazwie „Wigor”.

- Jesteśmy grupą pełną wigoru – mówi z uśmiechem Bożenna Wisławska, starosta klubu. - Pokazujemy, że osoby 60+ też są aktywne i potrafią się przy tym dobrze bawić.

Seniorzy biorą udział w rajdach i imprezach rowerowych. Sami też organizują wyjazdy. Wtedy ogłaszają je na tablicy ogłoszeń na uniwersytecie.

Przejażdżki klubu odbywają się na dystansie 30-40 kilometrów. Organizatorzy wycieczek zwykle znają możliwości swoich uczestników, wtedy dostosowanie trasy i tempa jazdy nie stanowi problemu. Wyprawy seniorów często łączone są ze zwiedzaniem okolicznych atrakcji.

- Przy organizacji takiej wyprawy siadam przed komputerem i szukam w internecie ciekawych miejsc lub podobnych imprez, do których możemy ewentualnie się przyłączyć – tłumaczy pani Bożenna.

Ze względów bezpieczeństwa zbiórki uczestników przed rajdami organizowane są na skraju Parku Wolności lub na krańcówce Waltera-Jankego.

 

Chcesz dołączyć do grup? Bądź na bieżąco:

KTK „Konusik” – www. ktk–konusik.pabianice.pttk.pl lub w siedzibie PTTK przy ul. Traugutta 

MTB – www.onthebike.com 

Pabianicka Grupa Rowerowa – www.facebook.com/pabianickagruparowerowapgr

Night Cycling – www.facebook.com/nightcyclingpolnad

www.facebook.com/rowerowepabianice

sekcja kolarska PTC – www.facebook.com/ptcpabianice.kolarstwo




Komentarze do artykułu: Otwierają sezon rowerowy

Nie ma komentarzy do tego artykułu.

Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.

Kliknij tutaj



ad



Nasze najnowsze video

Wszedł na rękach na Pałac Kultury




ad



facebook