Tą drogą na przedmieściach Pabianic przejeżdżały skradzione auta. Czy nikt nic nie widział?
Przejechał się za kratki
Właściciel autokomisu z Pabianic aresztowany. 28-letniego Mariusza W. policja podejrzewa o handel skradzionymi autami i częściami. Kto kupił samochód w jego komisie, tego czeka wezwanie do komendy.
utworzono: 2006-01-16 00:00:00
ostatnia modyfikacja: 2010-06-08 05:07:19
autor: Kamińska Renata
- Złodzieje i paserzy z Pabianic mieli pecha - uważa śledczy policji. - Wpadli na kradzieży starej skody felicii.
To dlatego, że ostatnio policja bardzo uważnie przygląda się samochodom marki Skoda. Powód? Od wakacji ginie coraz więcej tych aut. Złodzieje polują na części zamienne.
Pech dopadł Mariusza W. - właściciela znanego autokomisu. To do niego poprowadziły tropy samochodu skradzionego w Łodzi 11 stycznia. Mariusz W. niczego się nie spodziewał, gdy w ślad za skodą felicią wyruszyli policjanci z łódzkiej sekcji do spraw przestępstw samochodowych. Mieli sygnały, że "rąbnięte" auto jedzie do Pabianic. Gdy przyjechało, było obserwowane przez policjantów z pabianickiej brygady samochodowej. Złodzieje doprowadzili skodę na Zatorze. Tam ukryli ją. Nie mieli pojęcia, że są obserwowani.
W czwartek o świcie policjanci weszli do domu na przedmieściach. W ogromnym garażu znaleźli trzy ukryte auta: skodę felicię, bmw i peugeota.
- Skoda na pewno jest skradziona. Mamy duże wątpliwości, czy numery identyfikacyjne pozostałych aut są prawdziwe. Sprawdzamy je - mówi nadkomisarz Sławomir Komorowski, naczelnik wydziału dochodzeniowego.
Tego samego dnia druga ekipa policji urządziła nalot na dom budowany o rzut kamieniem od ulicy Karniszewickiej. Dom ma dach, ściany i okna, ale nikt w nim nie mieszka. Buduje go Mariusz W. Na podwórzu stoi metalowa pakamera. To tutaj policjanci znaleźli elementy karoserii i części do samochodów marki Skoda i Ford: silniki, skrzynie biegów, drzwi, wyposażenie wnętrza, kierownice.
- Na drodze do kryjówki złodziei jest tak ciasno, że z ogromnym trudem przeciska się ciężarowy samochód. To dziwne, że nikt z sąsiadów nic nie widział i nic nie słyszał - dziwi się śledczy. - Albo są głusi, albo też jeżdżą skodami… - dodaje złośliwie.
Aby ukradzione części zwieźć do magazynu, trzeba było wjechać tu ciężarówką albo zrobić kilkanaście kursów mniejszym autem.
- Sporo skradzionych samochodów wjeżdżało na własnych kołach. Tutaj były rozbierane - uważa nasz informator. - Ktoś musiał to widzieć. Bo rozbieranie auta to nie jest zajęcie równie ciche jak robienie sweterka na drutach.
Życie Pabianic dowiedziało się, że notowanemu już w policyjnych aktach Mariuszowi W. postawiono zarzut paserstwa i usunięcia znaków identyfikacyjnych w skodzie felicii, skodach fabiach, skodzie octavii i peugeocie 205.
Śledztwo dopiero się rozkręca. Policjanci będą sprawdzać każde auto, każdy silnik i każdą skrzynię biegów, które przeszły przez komis podejrzanego Mariusza W. Co do jednego są zgodni: to dopiero początek zatrzymań i aresztowań w tej sprawie. Mariuszowi W. grozi 10 lat więzienia.
Podobne artykuły
-
PTC walczy w konkursie Nivea 2012-05-24 15:11:14
-
Moc atrakcji 2012-05-24 12:41:23
-
Kolejne dzieło artysty 2012-05-24 11:47:05
-
Narutowicza: 4-latek pod kołami 2012-05-24 11:15:36
-
Stłuczka na Bugaju 2012-05-24 10:37:53
Komentarze do artykułu: Przejechał się za kratki
Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.
Kliknij tutaj