Szkoleniowcem Włókniarza został Wiesław Surlit. Nasi kibice pamiętają go, bo 2 lata temu szkolił jedenastkę PTC.

Dlaczego odszedł pan z PTC?

- To nie ja odszedłem, tylko działacze rozwiązali ze mną umowę. Zresztą, powodów nie znam do dziś.

Może chodziło o wyniki? Zespół nienajlepiej się spisywał.

- Kiedy przyszedłem do PTC drużyna była w dole tabeli. Działacze postawili mi warunek: "Musisz doprowadzić zespół do co najmniej piątego miejsca". Tak się stało. Dlatego zwolnienie mnie było zaskoczeniem.

A czego zażądali działacze Włókniarza?

- Dobrej gry i awansu do czwartej ligi.

Da pan radę?

- Pabianice zasługują nawet na trzecią ligę. Ale nie będzie to łatwe. Muszę mieć dobrych piłkarzy, a kilku niezłych graczy już zapowiedziało przejście do innych klubów. Mam nadzieję, że zarząd klubu postara się uzupełnić skład.


***
Wiesław Surlit - zaczął kopać piłkę pod koniec lat 50. we Włókniarzu Zelów. Kibice pamiętają go z występów w I-ligowym Widzewie. W latach 1973-78 był pierwszym bramkarzem łódzkiej jedenastki. W ataku grał wówczas jego brat - Krzysztof. Jako trener zadebiutował w drużynie juniorów ChKS Łódź. Później wprowadził do V ligi LKS Gałkówek. W sezonie 2001/2002 pracował w PTC. Ma dwóch synów. Starszy - Witold, jest bramkarzem III-ligowej Unii Skierniewice. Młodszy - Dariusz, do niedawna grał w PTC. Teraz broni barw V-ligowego zrywu Dąbie, gdzie trenerem jest Krzysztof Surlit.