Z Wysp Karaibskich do Polski Michał Wąs płynął 70 dni na pokładzie żaglowca Fryderyk Chopin. Przed kilkoma dniami wrócił do Porszewic.

- Gdyby pięć lat temu nie zabrali mnie do domu dziecka, pewnie nie popłynąłbym w tak wspaniały rejs - zastanawia się.

Wyprawę zorganizowała Wyższa Szkoła pod Żaglami, która zaprosiła wychowanków domów dziecka - licealistów. Za rejs wychowanków domy dziecka nie płaciły ani złotówki. Kandydaci musieli przepłynąć 50 metrów i pokazać, że potrafią biegać. Michał był dziesiąty w setce kandydatów. A popłynąć miało dwudziestu czterech. Wtedy usłyszł: "Płyniesz!".

Z Warszawy pojechali do Paryża. Stamtąd polecieli na karaibską wyspę Martynika, gdzie czekał żaglowiec. Nim opłynęli wyspy, zawijając do kilku portów.

- Rwaliśmy prosto z drzew pomarańcze, grejpfruty i mango - wspomina. - Smakują inaczej niż te w Polsce, ze sklepów.


Telefon z Azorów

Potem żaglowiec wziął kurs na Azory.

- Wokół nas pływały delfiny i orki - wspomina żeglarz. - W ciepły bezwietrzny dzień kapitan pozwolił nam popływać w oceanie. Woda była bardzo ciepła. Wrażenie robiła tylko głębokość pod nami - 6 tysięcy metrów.

Na Azorach zatrzymali się w porcie Sao Migel. Tam uzupełnili zapasy wody i jedzenia.

- Dopiero wtedy Michał mógł zadzwonić do domu i powiedzieć nam, gdzie jest i jak się czuje - wtrąca Arkadiusz Janicz, dyrektor Domu Dziecka w Porszewicach. - Jeszcze nigdy żaden nasz wychowanek tak daleko nie wyjechał.


Nie dał się chorobie

Na Atlantyku Michała dopadła choroba morska. Trzymała przez dwa dni i dwie noce.

- Kto źle znosił rejs, ten mógł wracać do domu - tłumaczy Michał. - A ja nie chciałem wracać! Zacisnąłem zęby i płynąłem dalej.

Na Oceanie przeżyli 23 dni. Potem wpłynęli w kanał La Manche, by dotrzeć do Bałtyku.

- Najbardziej smakowały mi francuskie sery pleśniowe. Są pyszne. W Domu Dziecka nie jadamy takich - dodaje.

Po 70 dniach 24-osobowa załoga wpłynęła do Szczecina. W porcie czekał na Michała dyrektor Janicz.


***
Michał Wąs mieszka w Domu Dziecka w Porszewicach od 5 lat. Jego rodzice nie żyją. Uczy się w kl. I Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łodzi. Chciałby zostać piłkarzem.


***
Żaglowiec Fryderyk Chopin ma 55 m długości i 8,5 m szerokości. Maszt jest wysoki na 35 m. Żagle mają pow. 1.200 m kw. Załoga mieszka w kabinach 3- i 9-osobowych.