Przebywając średnio tylko dwie godziny dziennie na dworze, pabianiczanie wdychają powietrze zawierające tyle szkodliwych substancji, jakby palili 5 i pół papierosa dziennie.

Zawartość w powietrzu benzopirenu (silnie rakotwórczego związku chemicznego) na wypalane papierosy przeliczyli specjaliści ze Stowarzyszenia Polski Alarm Smogowy. Benzopireny występują m.in. w dymie podczas spalania papierosa, w zanieczyszczonym powietrzu czy w smogu. Ich stężenie to jeden z parametrów jakości powietrza.

Więcej od nas „palą” mieszkańcy np. Opoczna, Tomaszowa, Brzezin, Zduńskiej Woli, Radomska. W Piotrkowie „palą” podobnie jak w Pabianicach i Łodzi - 5,5 papierosa dziennie. Ale w bliższym nam Opocznie już prawie 11 papierosów. 

Ile się „pali” w wybranych miastach woj. łódzkiego:

Opoczno              – 10,9 papierosa

Tomaszów Mazowiecki  – 8,9 

Brzeziny             – 8 papierosów

Zduńska Wola         – 7,1 papierosa

Radomsko             – 6,6 

Rawa Mazowiecka      – 6,5

Piotrków Trybunalski – 5,5 

Łódź                 – 5,4 

Pabianice            – 5,4 

Wieluń               – 4,6 

Sieradz              – 3 papierosy

 

Podczas smogu wdychamy też tlenki siarki, azotu i amoniak. Smog zawiera też metale ciężkie. Szkodliwe substancje, pyły i związki chemiczne trafiają do naszych płuc, kumulują się w układzie oddechowym, krążenia i w całym organizmie. Konsekwencją jest rozwój alergii, astmy czy chorób nowotworowych. Co roku z powodu chorób spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza w Polsce przedwcześnie umiera 45.000 osób. 

- Koszty leczenia i zgonów wynoszą ponad 8 miliardów złotych – mówiła Joanna Szczepańska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, która referowała stan powietrza w naszym powiecie. - Połowa z tej kwoty to koszty chorób płuc i nowotworów. 

Co roku Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zdaje radnym powiatowym raport ze stanu środowiska na terenie powiatu pabianickiego. 

W 2015 roku przedstawiono wyniki badań z 2013 roku.

Nie są optymistyczne. W 2013 roku średnia emisja pyłów PM 2,5 w aglomeracji łódzkiej wynosiła 24 μg na każdy metr sześcienny powietrza. Norma dopuszczalna to 25 μg/m3.  W Pabianicach stężenie pyłów sięgało nawet 40 μg/m3.

Dopuszczalne stężenie benzopirenu w naszym mieście jest przekroczone 5-krotnie. Źle wypadamy też w statystykach pyłu zawieszonego PM 10. Jego zawartość w powietrzu na ulicy Kilińskiego jest u nas przekroczona 90 dni w roku, podczas gdy normy dopuszczają przekroczenia do 35 dni w roku. 

Najwięksi truciciele

Największym „trucicielem” naszego powietrza jest Zakład Energetyki Cieplnej i domowe piece na węgiel (tzw. niska emisja).

 ZEC rocznie wysyła w niebo 518,2 t. zanieczyszczeń.

– Aktualnie spełniamy wszystkie wymogi dotyczące ochrony powietrza, to jednak w planach spółki jest dostosowanie infrastruktury do coraz ostrzejszych wymagań unijnych - mówi Florian Wlaźlak, prezes ZEC. – W 2016 roku kończymy modernizację Kotłowni Piaski za kwotę 1,8 mln zł. Do 2022 roku planujemy zmodernizować ciepłownię przy ulicy Konstantynowskiej w zakresie spełnienia norm emisyjnych za kwotę ok. 5-6 mln zł. Chcemy zainstalować nowe systemy ochrony powietrza zapewniające utrzymanie norm odpylania i odsiarczania spalin. 

ZEC ma też plan wymiany węzłów ciepłowniczych (by zaoszczędzić na spalanym węglu), rozbudowy sieci i nowych podłączeń. 

– Jesteśmy gotowi podłączyć do naszej sieci nowych odbiorców – dodaje prezes. – Musimy jednak liczyć efekt ekonomiczny.

W tym roku na listę odbiorców wejdzie SDH Trzy Korony, firma z ul. Piłsudskiego, domy przy Siennej, Gdańskiej, Sienkiewicza, Tkackiej, Wyszyńskiego, Moniuszki. ZEC jest gotowy do podłączenia domów przy Garncarskiej.

 

500 zł kary za palenie byle czym

Głównym źródłem emisji pyłu zawieszonego oraz benzopirenu jest tzw. niska emisja, czyli zanieczyszczenie powietrza pochodzące z domowych pieców. 

Przed laty paliliśmy w domowych piecach odpady organiczne: resztki jedzenia, drewna, papieru i tektury, albo drewno pochodzące z budowy czy remontów. Rozkładały się bez szkody dla środowiska, dlatego ich spalanie nie stwarzało poważnego zagrożenia. Problem pojawił się, gdy zaczęliśmy utylizować setki rodzajów tworzyw sztucznych.

Władze miasta próbują z tym walczyć. W miasto ruszyły eko -patrole Straży Miejskiej. Strażnicy kontrolowali, czym palimy w piecach, bo spalanie szkodliwych śmieci jest zabronione.

Od 1 września do 21 grudnia strażnicy przeprowadzili 76 kontroli. Zaglądali do pieców. W połowie przypadków kontrole nie stwierdziły nic niepokojącego, 30 zgłoszeń było bezpodstawnych, 15 osób zostało ukaranych mandatami, a kolejne 15 pouczono. Ukarani palili w piecach wszystko, co się dało spalić: plastikowe butelki po napojach, buty, kable, ubrania. W większości tłumaczyli się, że nie wiedzieli, iż istnieje zakaz palenia „byle czym”.

 

Kawka „uzdrowi” powietrze

Urząd Miejski wszedł w realizację programu „Kawka” – dofinansowania wymiany pieców węglowych na ekologiczne źródła ciepła. „Kawka” oferuje dofinansowanie do 65 proc. poniesionych kosztów związanych ze zmianą sposobu ogrzewania, m.in. koszty przygotowania niezbędnych projektów i dokumentacji, zakupu i montażu nowych urządzeń do produkcji oraz demontażu starych.

– Miasto złożyło wniosek na kwotę 5,9 mln zł. Liczy na dotację z wojewódzkiego i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 3,4 mln zł – informuje Aneta Klimek, rzecznik prasowy prezydenta miasta. – Chęć udziału w programie zgłosiło 230 prywatnych właścicieli nieruchomości, firmy oraz wspólnoty mieszkaniowe. 

Najbardziej popularna była zmiana ogrzewania na gazowe albo na kotły c.o., które spełniają normy ekologiczne i wymogi 5. klasy emisji. Ile pieniędzy z programu „Kawka” otrzymają Pabianice, będzie wiadomo pod koniec lutego.