42-letni Ryszard Brożyna z Hermanowa zniknął 14 października ubiegłego roku. Szuka go policja i prywatni detektywi.

Z pomocą pospieszyli też sąsiedzi. Wraz ze słuchaczami szkoły detektywów przeszukali teren wokół domu. Ponad 100 osób ustawionych w tyralierę i uzbrojonych w szpikulce metr po metrze przeczesało budynki, zarośla, przydrożne rowy. Nie natrafiono na żaden ślad. Pabianiccy strażacy wypompowali wodę ze studni przed domem zaginionego, a płetwonurkowie spenetrowali dna okolicznych stawów. Również bez efektu.


Zamożny człowiek

Ryszard Brożyna jest zamożnym człowiekiem. Dorobił się w latach 90. na handlu samochodami. Potem szył damską odzież na zamówienie handlowców ze Wschodu. Interesy prowadził z żoną. Po rozwodzie żona szyła w Hermanowie, a on w zakładzie w Kiełczygłowie koło Szczercowa (70 km od Pabianic).
Mieszkają wraz z dwójką dzieci w okazałym domu w Hermanowie. Rezydencja jest ogrodzona metalowym płotem, za którym biegają psy.


Czuł się zagrożony

Ostatni raz rodzina widziała go 14 października zeszłego roku około godz. 22.00. Ustalono, że około godz. 11.00 Ryszard Brożyna był w firmie w Kiełczygłowie. W podróż powrotną do Pabianic wyruszył ok. 18.00. W domu wybuchła mała sprzeczka, bo Brożyna podejrzewał, że ktoś myszkował w jego pokoju. Potem żona z dziećmi pojechała do restauracji w Pabianicach, a on został w domu sam.

Na podstawie zapisu rozmów telefonicznych ustalono, że wieczorem przedsiębiorca dzwonił do pracownicy i księgowego. Pracownicy skarżył się, że nie wie, co się dzieje. „Psy są pozamykane, a w domu nie ma nikogo" - mówił.


Ani śladu

Gdy żona z dziećmi wróciła z restauracji, przedsiębiorcy nie było w domu. Jego telefon komórkowy milczał.

- W domu nie było śladów włamania - mówią policjanci. - Nic nie zginęło.

Był paszport i prawo jazdy zaginionego. Odrzucono tezę o samobójstwie. Ryszard Brożyna miał śmiałe plany rozwoju firmy. Jedynie siostra zaginionego opowiada, że rok wcześniej dostała list od brata. Pisał, że czuje się zagrożony. Nie napisał jednak, dlaczego.


---
W ubiegłym roku zaginęło 79 pabianiczan. Tylko jednej osoby nie udało się odnaleźć.