Złoty medal Tokarz odebrał na targach w Lyonie - za wyjątkową technologię ochrony środowiska. Dostał najwyższe oceny od 16 ekspertów z krajów Unii Europejskiej | foto: Kałużny Tomasz
Złoty medal Tokarz odebrał na targach w Lyonie - za wyjątkową technologię ochrony środowiska. Dostał najwyższe oceny od 16 ekspertów z krajów Unii Europejskiej

Złoto dla naszego szejka

Wielki sukces pabianiczanina Zbigniewa Tokarza. Inżynier, który wycisnął paliwo ze śmieci, dostał złoty medal we Francji. Jest jedynym polskim wynalazcą, który sięgnął po tak wysokie wyróżnienie!

utworzono: 2007-01-15 00:00:00
ostatnia modyfikacja: 2010-06-16 00:11:45
autor: Grabowska Grażyna
- Mój wynalazek ma teraz szansę zastosowania w całym świecie - cieszy się Tokarz. - Mam nadzieję, że rozwiąże problem recyklingu i zapotrzebowania na energię.

O pomysłowej maszynie inżyniera z Pabianic zrobiło się głośno, gdy pokazał, jak plastikowe butelki, opakowania po jogurtach i serkach, zbędne torebki foliowe przemieniać w paliwo do aut. Wtedy to w Niewiadowie koło Tomaszowa Mazowieckiego Tokarz uruchomił pierwsze takie urządzenie.

Wkrótce do jego firmy zjechali Japończycy, Niemcy, Irlandczycy i Chińczycy. Chcieli zobaczyć niezwykłą maszynę. W hali produkcyjnej ujrzeli pożeracz śmieci. Maszyna wygląda jak ogromny kontener. Obsługują ją dwaj pracownicy, którzy do środka ładują śmieci. Reszta dzieje się automatycznie.

W kontenerze temperatura sięga 400 stopni. Pod ciśnieniem i bez dostępu powietrza śmieci się topią. Pod wpływem katalizatora (związki aluminium) powstają opary węglowodorowe, które są chłodzone i stają się płynnym paliwem. Paliwo jest magazynowane w zbiornikach. Zabierają je rafinerie naftowe z Jasła i Jedlicz. Tam jest przerabiane na benzynę i olej napędowy.

- Pomysł zrodził się siedem lat temu. W Polsce powstaje rocznie półtora miliarda ton odpadów z tworzyw sztucznych - opowiada Tokarz. - Jak wiadomo, plastikowe opakowania wytwarza się z ropy naftowej. W moim urządzeniu nie zachodzi nic innego jak proces odwrotny.

Dziś jego maszyny pracują w 9 polskich miastach. Tokarz ostro działa na rynkach światowych. Uruchamia produkcję na Węgrzech i w Indiach. Prowadzi rozmowy z inwestorami w 40 krajach.

"Piekielna machina" przerabia miesięcznie 450 ton odpadów. Kosztuje 3 miliony zł.


***
Zbigniew Tokarz ma 54 lata. Mieszkał na rogu ulic Warszawskiej i Maślanej (dzisiejsza Sikorskiego). Chodził do Szkoły Podstawowej nr 10 (blisko kościoła św. Floriana) i II LO. Ukończył Wydział Elektryczny na Politechnice Łódzkiej. W 1979 roku dostał pracę w kopalni rudy żelaza w Łęczycy. Potem był prezesem spółdzielni mieszkaniowej w Bełchatowie i wicestarostą bełchatowskim. Prezesował spółce Eko-Region, sprzątającej śmieci.


***
Konkurs AWARD Environmental Innovation for Europe, w którym zwyciężył Tokarz, jest organizowany co roku przez Europejskie Stowarzyszenie Prasy Ekologicznej. Wynalazki oceniają eksperci i dziennikarze. Nagrodą jest promocja w całej Europie.





Komentarze do artykułu: Złoto dla naszego szejka

Nie ma komentarzy do tego artykułu.

Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.

Kliknij tutaj







facebook