Wpadłam na minutkę, zostałam godzinę

Pabianicki bard Zbyszek Niedzielski pokazał, że można, że da się. W piątek na Zamku dał godzinny, autorski koncert. Było rockowo, bluesowo, akustycznie. Było bardzo dobrze.

utworzono: 2011-10-22 16:50:30
ostatnia modyfikacja: 2011-10-22 21:03:46
autor: Kamińska Renata

Płyną moje myśli, jak łódki po wodzie, o tobie myślę kochany narodzie...”

Pabianicki bard Zbyszek Niedzielski pokazał, że można, że da się. W piątek na Zamku dał godzinny, autorski koncert. Było rockowo, bluesowo, akustycznie. Było bardzo dobrze. Wysłuchało go grubo ponad 100 osób. Trzy wyszły. Pozostali zrozumieli jego aluzje, poczucie humoru i dali mu prawo do przemyśleń, bądź co bądź, panu przed pięćdziesiątką.

Niedzielski - znany także jako Bluestemper - to nie byle kto w świecie muzyki. Laureat kilku festiwali Rawa Blues, były członek zespołu Irka Dudka. Jego głos usłyszymy w antologii polskiego bluesa w bardzo doborowym towarzystwie.

Z gitarą, na środku muzealnej sali, pięknym głosem śpiewał: „Gdy się człowiek złości, burzy się woda. A kiedy się kocha, piękna jest pogoda”. I tak jak śpiewał, tak królował nad słuchaczami. Poddanie się i popłynięcie razem z nim było bardzo przyjemne.

"Jeszcze chwilę poleżę. Jestem leżące zwierzę"

Podczas koncertu na Zamku usłyszeliśmy znane kawałki rocka i popu w autorskim tłumaczeniu i aranżacji (od That`s All Right, Mama Elvisa Presleya przez Johnny B. Goode Chucka Berry`ego, Sound of Silence Simona & Gurfunkela, Yellow Submarine i Let It Be The Beatles, Purple Haze i Voodoo Chile Jimi Hendrixa, Stairway To Heaven Led Zeppelin, Smoke on the Water Deep Purple do Sultans of Swing Dire Straits). Były kapitalne kompozycje i piosenki "z tekstem". Mnie podobał się najbardziej ostatni kawałek, który w magiczny sposób otwiera ludziom serca. Wciąż kołacze mi w głowie: „wojska faraona...”.

- To było pierwsze zamkowe granie – mówi Mirosława Cieślewicz-Janecka, dyrektorka Muzeum. - Będziemy chcieli namówić kolejnych wykonawców, by od czasu do czasu zagrali u nas na Zamku. Koncert Zbyszka Niedzielskiego był bardzo udany, podobał się publiczności. Cieszymy się, że przyjął nasze zaproszenie.

Na pożegnanie Niedzielski wyjął paczkę płyt i je rozdał. Szkoda, że jest na niej tylko 5 kawałków. Szkoda.

"Sprzątanie mam w planie. Na razie pomodlę się za nie..."

Bisował 6 razy.

 




    Podobne artykuły



Komentarze do artykułu: Wpadłam na minutkę, zostałam godzinę

Nie ma komentarzy do tego artykułu.

Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.

Kliknij tutaj







facebook