Anita Szemraj toczyła zacięte pojedynki z Katarzyną Salską | foto: Jach Przemek
Anita Szemraj toczyła zacięte pojedynki z Katarzyną Salską

Niesamowita trzecia kwarta. Tylko

Koszykarki gotowe do walki o ekstraklasę. Kon-Bet Konin pokonany.

utworzono: 2012-01-28 18:48:48
ostatnia modyfikacja: 2012-01-29 15:19:43
autor: Tomaszewski Kuba

 

Language School Pabianice – PWSZ Kon-Bet Konin 55:49 (12:10, 10:12, 26:14, 7:13)

Początek meczu nie był udany w wykonaniu pabianiczanek. Koninianki szybko osiągnęły prowadzenie 4:0, a nasze koszykarki długo łapały wiatr w żagle. W końcu niemoc przełamała najskuteczniejsza tego dnia w naszych szeregach, Sabina Parus. Przez moment gra toczyła się „kosz za kosz”, jednak w końcówce kwarty Parus razem z Salską odrobiły straty i wyprowadziły drużynę na dwupunktowe prowadzenie. Zadziałała też obrona pabianiczanek i przyjezdne nie kończyły już akcji.

Początek drugiej kwarty to senna gra naszych koszykarek. Za to zdecydowanie lepiej grały koninianki, które od początku zaczęły odrabiać straty. Dwukrotnie w pierwszych minutach wychodziły na prowadzenie, ale za każdym razem celną „trójką” popisywała się Parus. Gdyby nie jej punkty, Language School przegrałoby tą kwartę wysoko. Problemy ze skonstruowaniem akcji, dobra obrona gości i po raz kolejny głupie straty przyczyniły się do tego, że po pierwszej połowie tylko remisowaliśmy. Wynik 22:22 też nie zachęcał do oglądania dalszych zmagań. Mecz był po prostu nudny.

Na szczęście w koszykówce rozgrywa się cztery kwarty, a każdy kto chodź trochę śledzi poczynania naszych koszykarek wie, że rozkręcają się one z czasem, a trener Edyta Koryzna lubi fundować nam prawdziwe horrory niczym Franciszek Smuda w Lechu Poznań. Drugą połowę rozpoczęła celnym rzutem Piestrzyńska. Odpowiedziała co prawda najlepsza w Kon-Becie Katarzyna Motyl, ale później Language School zaczęło trafiać seriami na pojedyncze rzuty gości. Dobrą partię rozegrała Dorota Sobczyk, trafiając 8 pkt. Nie można była się przyczepić do obrony pabianiczanek, która raz po raz prowokowała przeciwniczki do błędów. Kwarta wygrana 26:14 pozytywnie nastrajała przed ostatnią odsłoną spotkania. Parafrazując jednak powiedzenie Kazimierza Deyny – do póki piłka na parkiecie, to nigdy nic nie wiadomo.

Ostatnia odsłona meczu przyniosła trochę nerwów, ale na szczęście nie tak dużo jak w ostatnich dwóch spotkaniach. Na początku Iwona Płóciennik trafiła z faulem, a „trójkę” dołożyła Motyl, ale punkty Rozwandowicz i Sobczyk pozwoliły odetchnąć z ulgą. Motyl trafiła jeszcze 5 pkt., ale na nasze szczęście do końca meczu pozostało zbyt mało czasu, żeby koninianki odrobiły całkowicie straty. Szczęścia nie mamy za to w tym sezonie do sędziów, którzy znowu kilkakrotnie mylili się co powodowało ogromne gwizdy na trybunach.

Gdyby nie druga połowa spotkania to mecz można by zaliczyć do tych przespanych. Emocji dostarczali tylko sędziowie i fryzura Katarzyny Motyl. Nawet szalejący przy linii bocznej trener Tomasz Grabianowski nie wzbudzał już tylu kontrowersji. Kibicom widocznie znudziło się już cotygodniowe krzyczenie w stronę ławki gości. Na plus można zapisać zmianę spikera, który pod nieobecność p. Pawła Szałeckiego pokazał, że można mówić głośno i wyraźnie, a nazwa naszego zespołu nie jest wcale taka wymagająca w wymowie. Najważniejsze jednak, że Language School wygrało i rozpocznie teraz walkę o ekstraklasę.

Natomiast 4 i 5 lutego odbędzie się w Pabianicach turniej finałowy Pucharu Polski PZKosz. W sobotę o godz. 16.15 pierwsze spotkanie półfinałowe rozegrają AZS Rzeszów z SMS-em Łomianki, a o 18.30 Language School zmierzy się z Ostrovią Ostrów Wlkp. W niedzielę o godz. 16.00 zaplanowano spotkanie finałowe. Meczu o 3 miejsce nie będzie. Patronat nad turniejem objął starosta Krzysztof Habura.

Language School Pabianice: Sabina Parus 14, Dorota Sobczyk 12, Katarzyna Salska 10, Joanna Bogacka 7, Anna Krajewska 5, Joanna Rozwandowicz 3, Renata Piestrzyńska i Marta Błaszczyk po 2, Monika Szulc, Sylwia Włodarek, Joanna Szałecka.

Nasz zespół na koniec rundy zasadniczej zajął w gr. B - 2 miejsce. Do następnej fazy razem z nami awansowały zespoły z: Rzeszowa, Konina i Piekar Śląskich. W grupie A pierwsze cztery miejsca zajęły natomiast: AZS Uniwersytet Warszawski, Sokołów Podlaski, KKS Olsztyn i SMS Łomianki. W grupie C zaliczone będą mecze z zespołami, które awansowały razem z nami. W ten sposób mamy na koncie 2 porażki (Siemiaszką i Rzeszowem) i rozpoczniemy rozgrywki na 3 miejscu ze stratą jednego punktu do prowadzącego AZS Warszawa. Znajdujący się na drugim miejscu klub z Rzeszowa ma tyle samo punktów co my, ale póki co lepszy bilans małych punktów. Za nami znajdą się SMS Łomianki ze stratą 1 pkt. Na kolejnych pozycjach plasują się drużyny z Konina, Sokołowa, Piekar Śląskich i Olsztyna – wszystkie ze stratą 2 pkt. do naszego zespołu.






Komentarze do artykułu: Niesamowita trzecia kwarta. Tylko

Nie ma komentarzy do tego artykułu.

Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz się zalogować.

Kliknij tutaj







facebook