W niedzielę o godzinie 17.40 młodzi ludzie na przystanku przy ulicy św. Jana rzucali śnieżkami w autobusy miejskie. 
Po 19.00 wezwano Straż Miejską na ulicę Skłodowskiej, gdzie ponoć ta sama grupa zrobiła śnieżną tamę, blokując wyjazd z posesji. Strażnicy zepchnęli ją na bok. Pół godziny później potężna śnieżna kula znów pojawiła się w tym samym miejscu. Trzeba było rozkuć ją łomem, bo była polana wodą i już zamarzła. Amatorów głupiej zabawy nie udało się schwytać.