ad

- Dzisiaj rano zadzwonił do nas dyżurny Straży Miejskiej z Gdańska - informuje Ireneusz Niedbała, zastępca komendanta SM w Pabianicach. - Zgłosił nam, że pabianiczanka telefonicznie prosiła o pomoc.

We wtorek (26 stycznia) o godz. 9.15 starsza pani z ulicy Cichej, szukając pomocy u strażników miejskich, faktycznie dodzwoniła się do Gdańska. Skarżyła się, że w jej mieszkaniu jest potwornie zimno. Kobieta wcześniej próbowała skontaktować się z synem, jednak ten nie odbierał telefonu.

Kilka minut później, patrol SM pojechał na ulicę Cichą.

- Lokatorka była bardzo zdziwiona, że strażnicy z Gdańska przyjechali do niej w zaledwie kilka minut - mówi Niedbała. - Kobieta nie wiedziała, że dyżurny, do którego się dodzwoniła, przekazał nam to zgłoszenie.

Na miejscu okazało się, że w mieszkaniu kobiety elektryczny grzejnik ustawiony był na minimalną temperaturę. Działania strażników polegały na zwiększeniu mocy grzania piecyka.