Tylko w tym tygodniu co najmniej 70 pabianiczan zarażonych rotawirusem biegunki szukało pomocy u lekarzy. Tych, którzy leczą się sami, jest dużo więcej Chorzy mają gorączkę, wymiotują, męczy ich długotrwała biegunka. Większość z nich to dzieci. Dziesięcioro malców dostało skierowania na oddział pediatryczny szpitala.
Lekarze twierdzą, że liczba zarażonych niepokojąco rośnie. Jeśli po niedzieli będzie jeszcze gorzej, nie wyklucza się ogłoszenia epidemii.
Rotawirusem biegunki najłatwiej zarazić się w tramwaju, autobusie, szkole, przedszkolu czy miejscu pracy. Wszędzie tam, gdzie ludzie są blisko siebie. Wystarczy, że chory nie umył rąk po wyjściu z toalety. Wirus bardzo szybko przenosi się z człowieka na człowieka. Źródłem zakażenia mogą być także produkty surowe (sałatki, owoce, warzywa) lub niegotowana woda.
Na początku choroby pojawia się gorączka (około 38 stopni Celsjusza). Potem wymioty i biegunka - nawet ponad 10 stolców na dobę. Chory traci dużo elektrolitów, słabnie, jest senny. Bardzo szybko może dojść do groźnego dla zdrowia odwodnienia. Dlatego nie wolno bagatelizować biegunki - trzeba iść do lekarza.