Zdjęcie do redakcji przesłał czytelnik.

- Codziennie przejeżdżam tędy, odwożąc syna do szkoły – pisze. - Czasami droga jest tak zadymiona, że nic nie widać.

Gęsty dym przesłania kierowcom widoczność.

- Na długości 20-30 metrów jest gorzej, niż w gęstej mgle. Nic nie widać – opowiada mężczyzna.

To nie pierwszy taki przypadek. Służby doskonale znają mieszkańca, który zadymiając drogę stwarza niebezpieczeństwo. Czym on pali?