Dzieci rzucające petardy na ulicy Popławskiej mocno irytowały okolicznych mieszkańców. Dlatego wezwali oni Straż Miejską. Patrol nie potwierdził zgłoszenia, bo dzieciaków tam nie było. Na ponowne zgłoszenie nie trzeba było długo czekać. Po kolejnym telefonie w tej sprawie strażnicy ponownie wybrali się na miejsce. I tym razem małych sprawców nie było. Nasuwa się pytanie: czy dzieci były tak sprytne, że dwa razy zniknęły na widok strażników, czy to dorośli byli nadgorliwi?