To 17-letni mieszkaniec gminy Zduńska Wola. O godzinie 17.50 jego mama zaalarmowała policjantów, że nie wrócił ze szkoły i nie odbiera telefonu komórkowego. Kobieta przeczuwała tragedię.
Chłopak odnalazł się sam. Z telefonu komórkowego pożyczonego od przechodnia zadzwonił do naszej komendy policji. Powiedział, że uciekł porywaczom, którzy ze Zduńskiej Woli wywieźli go do Łodzi samochodem marki BMW. Kidnaperzy mieli zabrać mu dokumenty, telefon i pieniądze. 17-latek opowiadał, że udało mu się zmylić porywaczy i uciec do Pabianic.
Policjanci przywieźli chłopca do komendy. Zadali mu kilka pytań, po których „pękł”. I ze łzami w oczach wyznał, że żadnego porwania nie było. Wszystkie historyjki opowiedziane policjantom wymyślił. Dlaczego? Bo od rana był na wagarach (pojechał pociągiem do Łodzi) i bał się przyznać do tego rodzicom.