Tego człowieka poszukiwano od miesiąca. Bezskutecznie. Policja nadała komunikat do prasy. Też nic. W niedzielę szwagier zaginionego skrzyknął krewnych i znajomych. Postanowili przeczesać Lasek Miejski, w pobliżu którego ostatni raz widziano Józefa. Poszli tyralierą.
- Już po godzinie natknęliśmy się na niego - mówi pan Marek. - Ciało było przysypane ściółką. Leżało niedaleko drogi.
Przyjechała policja. Wstępnie ustalono, że poszukiwany powiesił się na gałęzi drzewa. Kilkanaście dni później szybko rozkładające się zwłoki spadły na ziemię.
Rodzina rozpoznała Józefa po ubraniu i charakterystycznym znaku - braku kawałka kciuka.
- Będziemy robić badania DNA, by upewnić się co do tożsamości zmarłego - mówi prokurator Krzysztof Ankudowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Pabianicach.


(szczegóły - we wtorkowym wydaniu Życia Pabianic)