Pewien pan zasnął na ławce przed galerią Echo na Zamkowej. Być może chciał sprawdzić, czy na pewno w drugi dzień świąt sklepy są pozamykane. Nie doczekał jednak otwarcia, bo o godzinie 7.20 obudzili go strażnicy miejscy. Był pijany, ale zadeklarował, że da radę sam dojść do domu.