Patrol Straży Miejskiej zauważył w parku za Zamkiem dymiące się drzewo. Powiadomił dyżurnego SM, który przekazał informację strażakom. Ci poinformowali, że już gasili to drzewo i nic się nie powinno dziać. Strażnicy zabezpieczyli teren. Zaczęto się zastanawiać, co zrobić dalej, bo konar mógł się przewrócić i zagrażał bezpieczeństwu. Powiadomiono Wydział Ochrony Środowiska w ratuszu i głównego ogrodnika miasta. Nawet prezydent pofatygował się do parku. Skąd to zamieszanie? Drzewo to było pomnikiem przyrody, dlatego nie jest tak łatwo je ściąć. Ma to zrobić załoga ZDiZM, ale najpierw musi pojawić się na miejscu rzeczoznawca. Do tego pożaru doszło w poniedziałek o 14.00.