Dziś o godzinie 10.10 pracownica opieki społecznej wezwała strażników miejskich do bloku przy ulicy Moniuszki. Martwiła się o sędziwą podopieczną, której przyszła pomóc w codziennych pracach domowych. Opiekunka długo pukała w drzwi mieszkania, ale starsza pani nie otwierałą. Zrodziło to niepokój, że staruszka zasłabła.
Strażnicy energicznie dobijali się do mieszkania. Wreszcie starsza pani otworzyła drzwi. Zmartwionej opiekunce wytłumaczyła, że nie usłyszała pukania.