Od kiedy zrobiło się zimno, powrócił problem zziębniętych bezdomnych. W środę przed godziną 21.00, mieszkaniec bloku przy ul. Popławskiej wezwał strażników miejskich, bo pod jego balkonem zebrała się grupa bezdomnych. Patrol zastał tam jednego człowieka. Nie było śladów libacji. Strażnicy po krótkiej rozmowie dowiedzieli się, że to bezdomny. Skierowali go do "Granicy", jednak nie chciał tam pójść.
- Wielu bezdomnych nie chce iść do "Granicy" - mówi Ireneusz Niedbała, zastępca komendanta Straży Miejskiej. - To dlatego, że jest tam zakaz spożywania alkoholu, a większość z nich ma z tym problem.