Dramatyczny wpis na facebooku udostępniła rodzina zaginionego:

UWAGA! POTRZEBNI LUDZIE! Na miejsce już przemieścili się strażacy, osoby poszukujące.

Godzinę temu (30 września około 13.30 - przyp. red.) świadek zobaczył świeże ognisko - obok niego był mężczyzna. Na jego widok zaczął uciekać. Świadek gonił go przez ponad kilometr. Osoba podobna do rysopisu Pawła wbiegła do lasu pomiędzy Tychowem a Czarnocinem.

Las jest teraz otaczany z każdej strony. Prośba do mieszkańców i poszukujących: należy wejść od strony Czarnocina.

Paweł może być zdezorientowany i traktować ludzi jako wrogów. Potrzebuje pilnej pomocy medycznej.

Zobacz: Wyszedł i nie wrócił. Trwają poszukiwania 27-letniego Pawła

Paweł ma 182 cm wzrostu, jest dobrze zbudowany, porusza się na piechotę lub komunikacją publiczną. Może też jechać "stopem". Chodzi z czarną torbą podróżną z białymi napisami. Ma też czarny plecak.

- Za odnalezienie brata wyznaczyliśmy nagrodę - informuje rodzina. - Obecnie jest to 7.000 złotych.

Ostatnio widziano go w okolicy Żeromina w gminie Tuszyn. Najprawdopodobniej porusza się pieszo, nie ma dokumentów, pieniędzy ani telefonu. Możliwe, że boi się ludzi i nie wie gdzie jest. 

Wczoraj, 30 września Urząd Gminy Mniów zorganizował aktywne poszukiwania, w które mogły włączyć się chętne osoby. Szukają go strażacy z OSP Zaborowice. W ruch poszedł dron i quad.

Jakie były okoliczności zaginięcia? 27-latek wyszedł w środku nocy z kwatery pracowniczej w miejscowości Modlica. Zadzwonił wtedy do swojej partnerki mówiąc, że wraca do domu. Szedł przez las do centrum, gdzie chciał wsiąść w autobus do Kielc.