W obu przypadkach przyczyną pożarów była nieostrożność, albo celowe działanie człowieka.
We Florentynowie ktoś zaprószył ogień w młodym lesie. 13 strażaków gasiło 500 metrów kwadratowych płonącego poszycia. Akcja trwała od godz. 10.39 do 11.52.
Pożar w Czyżeminie wybuchł o godz. 14.14. Palił się młodnik na powierzchni 1 hektara.
– Ogień wybuchł w kilku miejscach – mówi strażak. – To świadczy o tym, że było to podpalenie.
W akcji gaśniczej brało udział 37 strażaków zawodowych i ochotników. Akcję zakończono o godzinie 16.41.