Ludzie robiący zakupy w pawilonach handlowych przy ulicy Odrodzenia powiadomili strażaków, że w jednym ze sklepów sprzedawane jest nieświeże mięso. O sprawie dowiedział się także pracownik sanepidu, który pojechał na miejsce. Wskazany pawilon był jednak zamknięty, a jego właścicielka nie wyraziła zgody na otwarcie. Nie udało się więc sprawdzić, czy naprawdę sprzedawano tam śmierdzące mięso.

Strażacy musieli potraktować zgłoszenie jako falszywy alarm.