O 18.40 na miejscu były już trzy wozy strażackie. Po 10 minutach strażakom zaczęło brakować wody, a zagrożenie było duże, bo choć paliły się „tylko” komórki, zagrożony był sąsiadujący z nimi budynek.

- W tym miejscu trzy tygodnie temu też się paliło – mówi mieszkaniec Zielonej. – W okolicy mieszka mężczyzna, który już dwa razy „siedział” za podpalenie. Pewnie to znów jego sprawka.

Strażacy, by dostać się do wody, podnieśli właz studzienki znajdującej się przy skrzyżowaniu Dąbrowskiego i Zielonej. Około 18.45 do pożaru z zapasem wody przyjechał kolejny, czwarty już wóz strażacki oraz policja.

Straty oszacowano na 2.000 zł.