Najgorzej jest w pobliżu przystanku autobusowego. Żeby wsiąść do autobusu, trzeba wejść w ogromną kałużę pełną błota, gliny i piachu. Nie sposób tego ominąć. Nie ma co liczyć na to, że breję spłucze deszcz, bo krawężnik jest zbyt wysoki.
Dodatkowo w miejscu, gdzie kierowcy skręcają z ulicy Warszawskiej w prawo w Konstantynowską, jest ogromne wgłębienie w asfalcie. Podczas deszczowej pogody, tworzy się tam wielka kałuża. Przeszkadza to nie tylko pieszym, często oblewanym przez samochody, ale także kierowcom. Wody w kałuży jest tak dużo, że w mniejszych samochodach prawie zakrywa koła.