Dzikie zwierzę pojawiło się w okolicach szpitala już tydzień temu. Lis podchodził dość blisko zabudowań, co nie jest u tych zwierząt naturalnym zachowaniem. Pracownicy szpitala powiadomili Straż Miejską, a strażnicy - Koło Łowieckie. Na miejsce pofatygował się sam jego prezes, jednak lisa już tam nie było. Przez następne kilka dni, nikt go nie widział.
Dziś wczesnym rankiem właściciel posesji przy ulicy Krakowskiej, odkrył ze zdumieniem, że w jego piwnicy śpi lis. Natychmiast wezwał strażników miejskich. Dzięki temu, że teren posesji był ogrodzony, udało się złapać zwierzaka. Teraz śpi w klatce na komendzie Straży Miejskiej. Wygląda jakby był w kiepskiej kondycji. Jutro zbada go powiatowy lekarz weterynarii i będzie wiadomo, czy lis jest zdrowy, czy chory na wściekliznę. Istnieje takie podejrzenie, bo zwierzę zachowuje się dość spokojnie, jak na sprytnego lisa.