Było to 21 marca. Około godziny 19.00 do dyżurnego komisariatu w Konstantynowie zgłosiła się 26-letnia kobieta. Mówiła, że chwilę wcześniej została napadnięta przez młodego mężczyznę. Sprawca przewrócił ją na ziemię, wyrwał z ręki torbę i uciekł. Wraz z torbą kobieta straciła pieniądze, telefon komórkowy, ubrania warte razem prawie 600 złotych. Pokrzywdzona podała rysopis napastnika. Powiedziała też, że uciekł przez pola w kierunku lasu. Kierował się w stronę zakładu poprawczego.
Policjanci pojechali na miejsce zdarzenia razem z pokrzywdzoną. Spenetrowali teren, jednak ich poszukiwania zakończyły się fiaskiem.
Gdy kobieta składała zeznania na komisariacie, policjanci jeszcze raz pojechali w okolice ul. Ignacew. Dotarli do znajdującego się tu zakładu poprawczego.
Ustalili, że przed godziną 19.00 do placówki wrócił z przepustki 19-letni wychowanek.
Zauważono, że był zasapany i miał ubrudzone buty oraz ubranie.
W rozmowie z funkcjonariuszami chłopak przyznał się do rozboju. Oddał policjantom skradzione kobiecie 200 złotych, wskazał miejsce, gdzie porzucił torbę.
Leżała w pobliskim lesie wraz telefonem komórkowym i ubraniami. W chwili zdarzenia był trzeźwy, ale nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania. Odpowie za rozbój, za co grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.