Strażacy odebrali zgłoszenie o pożarze o północy z niedzieli na poniedziałek (10 grudnia). Gdy przyjechali na miejsce, właściciel płonącej części bliźniaka był już na zewnątrz. Ogień zajął poddasze, dach, zewnętrzne drewniane schody. Strażacy pracowali w aparatach powietrznych. Przy pomocy kamer termowizyjnych szukali zarzewi ognia.

W pożarze spłonęło 100 m kw. dachu i więźby, 80 m kw. podwieszanego sufitu, zewnętrzna elewacja z dociepleniem, drzwi zewnętrzne, drewniane schody, instalacja elektryczna i cztery okna. Straty oszacowano na 300.000 zł.

- Przyczyną pożaru najprawdopodobniej było zaprószenie ognia – mówi Szymon Giza ze straży pożarnej.

Akcja trwała 3 godziny, wzięło w niej udział 29 strażaków.