Na ławeczce przed blokiem przy ulicy Łaskiej siedziała kilka godzin staruszka. Zmartwiona mieszkanka bloku próbowała z nią porozmawiać i dowiedzieć się, czy nic jej nie dolega. Starsza pani zachowywała się, jakby miała zaniki pamięci i trudno się było z nią porozumieć. Kobieta wezwała Straż Miejską. Babcia otworzyła się przed funkcjonariuszami. Opowiedziała, że nie ma rodziny i żyje w fatalnych warunkach. W jej mieszkaniu przy ulicy Zamkowej odcięto wszystkie media. Ponadto staruszka uskarżała się na ból nogi. Pogotowie zabrało ją do szpitala, a strażnicy zawiadomili o sprawie Miejskie Centrum Pomocy Społecznej.