Do tego groźnego pożaru doszło we wtorek późnym wieczorem w mieszkaniu na parterze bloku przy ulicy Moniuszki. Młoda kobieta zostawiła na włączonej kuchence garnek z olejem i zapomniała o nim. Nieświadoma zagrożenia, położyła się spać. O 23.30 obudził ją dym. Kuchnia stała w płomieniach. Dziewczyna zadzwoniła po straż pożarną i wyszła na balkon. Trzy zastępy strażaków poradziły sobie z ogniem.
- Mieszkanie trzeba było oddymić i przewietrzyć – relacjonuje dyżurny strażak. - Lokatorkę ewakuowaliśmy z balkonu za pomocą drabiny. Odmówiła pomocy medycznej.
Straty oszacowano na 20.000 zł, z czego połowa to straty właściciela budynku, czyli ZGM-u, bo opaliło się okno i elewacja. Spłonęła cała kuchnia: szafki, lodówka, mikrofalówka, kuchenka, drzwi kuchenne. Opalił się sufit w pokoju i przedpokoju. Na szczęście kobiecie nic się nie stało. Gdyby obudziła się później, mogłoby dojść do tragedii.