Pożar wybuchł w nocy 16 września. Strażacy zostali zaalarmowani o godzinie 23.57. Na miejsce pojechały 22 jednostki, 7 wozów i 16 strażaków z PSP oraz 15 samochodów i 57 strażaków ochotników.
 – Akcja gaśnicza trwała prawie 10 godzin – mówi dyżurny straży pożarnej. – Ostatnie wozy wróciły do bazy o godzinie 9.28 w czwartek.
Płonął dach stodoły i chlewni na powierzchni 320 metrów kwadratowych. Nie było potrzeby ewakuować zwierząt. Nie ucierpieli też ludzie.
Strażacy wynieśli dwie butle z tlenem i acetylenem, oraz ciągnik i kombajn.
Spaliło się 6 ton słomy, 30 ton pszenżyta i owsa oraz kombajn zbożowy, agregator oraz inny sprzęt rolniczy. Strażacy wstępnie oszacowali straty na 120.000 zł (w tym budynki 60.000 zł). Uratowano mienie za drugie tyle.
– Naszym zdaniem przyczyną pożaru była wada instalacji elektrycznej – dodaje strażak.