Policjanci z Centralnego Biura Śledczego i Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji rozbili gang, który od kilku lat terroryzował restauratorów z Łodzi, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego, Sieradza i Wielkopolski.
Zatrzymano 12 osób: 11 mężczyzn i 1 kobietę. Za udział w grupie przestępczej, wymuszenia rozbójnicze i pobicia grozi im kara do 10 lat więzienia.

Gang grasował w województwach łódzkim i wielkopolskim. Jego szefami byli: 35-letni łodzianin – właściciel agencji ochroniarskiej, i 34-letni policjant. Nieuczciwy glina „zwerbował” 5 kolegów – policjantów z garnizonu łódzkiego. To oni "ochraniali" dyskoteki, puby i restauracje. Od właścicieli tych lokali żądali pieniędzy, terroryzując ich.
Było kilka przypadków pobicia restauratorów, którzy nie chcieli płacić "ochroniarzom". Na 6 policjantach ciążą zarzuty ujawniania tajemnicy służbowej, przekroczenia uprawnień i utrudniania postępowania karnego.

Z materiałów zebranych przez śledczych i Prokuraturę Rejonową w Pabianicach wynika, że podejrzani policjanci w niecnych celach wykorzystywali wiedzę, jaką dawała im służba.
Zatrzymano też strażnika więziennego, który był „łącznikiem” między siedzącymi w areszcie śledczym bandytami a ich kumplami na wolności.
Dzisiaj rano policjanci z CBŚ i BSW zatrzymali 12 osób. Wpadł 35-letni szef gangu, strażnik w areszcie śledczym i kobieta – była właścicielka dyskoteki w Wielkopolsce, która współpracowała z gangsterami.

Wśród zatrzymanych jest 6 policjantów w wieku od 29 do 40 lat z korpusu aspirantów i sierżantów. Ich staż służby wynosi od 4 do 17 lat. Komendant wojewódzki policji w Łodzi - inspektor Marek Działoszyński - zapowiedział zawieszenie ich w czynnościach służbowych.