Na S14 na węźle Dobroń samochód ciężarowy marki Volvo z naczepą zjechał z wiaduktu i dachował. Na szczęście, nie było ofiar śmiertelnych. Do zdarzenia doszło w sobotę po 2.00 w nocy.

Zobacz: Ciężarówka w rowie. Kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownicą

Ciężarówka jechała w kierunku Łodzi. Wiozła sprzęt elektroniczny. Na 87. kilometrze doszło do nieszczęścia. Jak?

- Prawdopodobnie kierowca zasnął za kierownicą - mówi ogn. Szymon Giza z PSP Pabianice.

Ogromny TIR zjechał z trasy, przebił bariery energochłonne i koziołkował po nasypie. Zatrzymał się na dachu 10 metrów poniżej drogi. Kierowca wydostał się z pojazdu o własnych siłach. Zajęli się nim ratownicy medyczni. Był przytomny, w kontakcie. Na miejscu były policja, straż pożarna i pogotowie. Kierowcę - obywatela Białorusi karetka przewiozła do pabianickiego szpitala. Trwa ustalanie przyczyn zdarzenia.

– Badanie wykazało, że kierowca był w stanie nietrzeźwości – mówi nadkom. Joanna Szczęsna z pabianickiej policji. – Miał 0,4 prom. alkoholu w organizmie. Postawiono mu zarzut spowodowania kolizji.

Straty powstałe w wyniku zdarzenia oszacowano na 240.000 zł, w tym ciągnik wart 200.000 zł, który nadaje się do kasacji.