W sobotę po godzinie 14.00 dyspozytor pogotowia poprosił straż pożarną o pomoc w dostaniu się do mieszkania przy ul. Bohaterów.

- Na szczęście, to był fałszywy alarm, ale w dobrej wierze - mówi dyżurny straży.

Na miejscu okazało się, że lokatora, do którego wezwane zostało pogotowie, nie było w domu. Przebywał on w innym miejscu i nie potrzebował pomocy.