Przed Sądem Okręgowym w Łodzi zaczął się proces 30-letniego Przemysława B. z Pabianic. Prokurator oskarżył go o zabójstwo. Mężczyzna przyznał się do winy. Grozi mu kara od 8 lat do dożywotniego więzienia.
– Ukląkłem przy niej i zacząłem płakać, że mnie tak zezłościła, że musiałem to jej zrobić –  zeznawał przed sądem oskarżony.
Potem sprawdził puls i nie wyczuł tętna. Sądził, że babcia nie żyje, więc ściągnął jej dwa złote pierścionki z palców i uciekł.
Do tragedii doszło w czerwcową niedzielę w 2013 r. Po godzinie 14.00 na klatce schodowej bloku przy ulicy Konopnickiej rozległo się wołanie o pomoc. Na schodach siedziała zakrwawiona Regina B. Była pobita i miała ranę kłutą na plecach. Sąsiedzi wezwali pogotowie. Karetka zawiozła ranną do szpitala. Mimo natychmiastowej pomocy, kobieta zmarła.
Śledczy ustalili, że sprawcą jest jej wnuk. Sąsiedzi widzieli go, gdy po południu przyszedł do babci. Znali go, bo od początku kwietnia mieszkał z nią. Wprowadził się do babci, bo musiał opuścić mieszkanie zajmowane z żoną i czwórką dzieci.
Regina B. wypominała wnukowi brak opieki nad dziećmi. Przemysław B. często brał od niej pieniądze. Tego dnia także chciał pożyczyć 3.000 zł. Były mu potrzebne na naprawę samochodu kolegi, który rozbił po pijanemu.
Gdy odmówiła, zaatakował nożem. Potem dwa razy uderzył w głowę słojem z ogórkami. Bezbronnej kobiecie zdjął z palców dwa złote pierścionki i ukradł dwie złote obrączki. Zaniósł je do lombardu, by sprzedać. Właścicielka nie kupiła ich. Obawiała się, że przedmioty  są skradzione.
Tego samego dnia policjanci zatrzymali Przemysława B. w mieszkaniu kolegi. Miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.
Mężczyzna był karany za oszustwa. Wyszedł z więzienia na początku 2013 roku.