W niedzielę w budynku mieszkalnym w Ksawerowie pojawił się dym. Właścicielka domu wezwała strażaków. Okazało się, że dym wydobywał się spod boazerii. Strażacy chcieli rozebrać część boazerii, żeby sprawdzić przyczynę, ale kobieta nie zgodziła się. Odprawiła strażaków uzasadniając, że zajmie się tym jej mąż.