Mieszkańcy bloku przy ulicy Szarych Szeregów w sobotni wieczór usłyszeli na klatce schodowej płacz dziecka. Szybko zorientowali się, z którego mieszkania dochodzi. Zapłakany chłopiec powiedział sąsiadom, że się boi. Na pytanie, gdzie jest jego mama, odpowiedział przez zamknięte drzwi: "mama poszła do pracy". Na prośbę sąsiadów dziecko otworzyło drzwi. Było całe i zdrowe.
Sąsiedzi wezwali Straż Miejską i policję. Dochodziła godzina 22.45. Z rozmowy z chłopcem wynikało, że miała się nim zająć ciocia, jednak w mieszkaniu jej nie było. Strażnikom udało się ustalić adres dziadków malca. U nich czterolatek spędził noc.
Za nienależyte sprawowanie opieki nad dzieckiem, rodzicom chłopca grozi kara grzywny.