Na dyżurze w pabianickim szpitalu lekarz Jarosław Lesman buszował w internecie… na stronach z pornografią. Chwilę wcześniej nie znalazł czasu dla bliskiej osoby młodego pacjenta (36 lat), który nagle zmarł. O zgonie powiadomił ją szybko i bezdusznie.
 
– Jestem kozłem ofiarnym tego zdarzenia – twierdził wówczas doktor Jarosław Lesman. – 34 lata pracuję na SOR-ze, a teraz mnie zawieszono. Sąd kapturowy nade mną się jakiś odbywa…
 
Sprawa okoliczności zgonu pacjenta miała być rozpatrzona pod względem etycznym i medycznym. Zajęła sie tym szpitalna komisja pod przewodnictwem doświadczonego lekarza.
Zajrzano też do szpitalnego komputera, z którego podczas dyżuru korzystał wyłącznie doktor Jarosław Lesman. (...) W pamięci tego komputera adresów stron erotycznych i pornograficznych jest w sumie… kilkaset. Co na to doktor Jarosław Lesman?

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu Życia Pabianic.