Członkowie Stowarzyszenia Zjednoczenie Pabianickie wraz z łódzką konserwatorką zabytków Anną Połomką długo zastanawiali się, które z pomników poddać renowacji w przyszłym roku.

– Nasze życzenia zderzyły się z rzeczywistością – mówi Grzegorz Krzyżanowski, prezes stowarzyszenia. – Myśleliśmy o odnowieniu najstarszego pomnika na cmentarzu ewangelickim, ale okazało się, że mamy za mało pieniędzy.

Najstarszy i najbardziej zniszczony jest nagrobek Racheli Krusche z 1851 roku. Postument z piaskowca XIX-wieczny mistrz kamieniarski zwieńczył baldachimem z łukami i dużym krzyżem profilowanym na krawędziach. Po prawie 150 latach jest w opłakanym stanie.

– Wymaga kapitalnego remontu. Jest spękany i po prostu rozsypuje się – mówi konserwatorka. – Jego naprawa kosztowałaby kilkadziesiąt tysięcy złotych. Trzeba go praktycznie zbudować na nowo.

Zdecydowano więc, że renowacji zostaną poddane dwa pomniki na cmentarzu ewangelickim i dwa na cmentarzu katolickim.

Będzie to pomnik Lotty Krusche i rodziny Fulde z 1911 roku i anioł z bezimiennego już nagrobka na cmentarzu ewangelickim. Pomnik 16-letniej Lotty umarłej z nieszczęśliwej miłości, to jeden z najpiękniejszych nagrobków. Rzeźba z białego marmuru przedstawia kobietę w długiej szacie wspartej na krzyżu.

– Marmur trzeba umyć i zakonserwować. Trzeba uzupełnić też ubytki, brakuje palców u rąk – wylicza konserwatorka. – Przydałaby się też ochrona od deszczu, ale to dodatkowe koszty.

W alejce na wprost cmentarnej bramy, za pomnikiem pabianickiej koszykarki Małgorzaty Gliszczyńskiej stoi postument z granitu, na którym umieszczono wyrzeźbionego w piaskowcu anioła. On też wymaga natychmiastowej pomocy.

– Na cmentarzu katolickim jest bardzo ciekawy nagrobek, chyba dziecka, bo jest na nim ledwie widoczny napis „Maniula” – mówi konserwatorka. – Na postumencie umieszczono białego aniołka.

Rzeźba zrobiono jest z bikswitu, to jest nieszlifowanej porcelany przypominającej marmur.

– W centralnej Polsce, taka figura to rzadkość – zapewnia Połomka. – Częściej spotykany jest na Pomorzu.

Pieniędzy z kwesty wystarczy także na odnowienie płyty nagrobnej Dreslera, odważnego pabianiczanina. Wpisał się w historię miasta, przechowując przez cała wojnę w swoim domu, sztandar Pabianic.