Od kilku dni jeżdżenie prywatnymi mikrobusami po Pabianicach kosztuje 1,50 zł. W autobusie MZK bilet jest o 30 groszy droższy (u kierowcy - 60 gr droższy). Te grosze to kość niezgody. Trwa walka o pasażerów.

- Busy mogą korzystać z naszych przystanków, by wozić ludzi do Łodzi i z powrotem. Na to mają zgodę - mówi Jarosław Habura, pełniący obowiązki dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. - Ale oni dorabiają sobie, zabierając naszych pasażerów.

Z Haburą nie zgadzają się właściciele busów. Uważają, że mogą zatrzymywać się na każdym przystanku MZK, by zabrać lub wysadzić pasażerów.

- Od lutego wozimy w mieście za 1,50 zł - mówi Adam Kubicki, przedstawiciel właścicieli mikrobusów. - Nie ma formalnych przeszkód, by to robić.

MZK wolałby, aby zamiast busami pabianiczanie jeździli autobusami.

- Oni zachowują się jak monopoliści - twierdzi Kubicki. - Wygląda to na próbę pozbycia się z Pabianic firm, które zagrażają interesom MZK.

Pabianiczanie wolą jeździć taniej i nie marznąć na przystankach. Tym bardziej, że miejskie autobusy kursują stadami. Z pętli przy ul. Waltera-Jankego o godzinie 13.26 odjeżdża „7", minutę później - „2", trzy minuty później - „8", pięć minut później - „2" (zjazd do zajezdni). Ich trasy do centrum miasta w znacznej części się pokrywają. Na kolejny autobus trzeba czekać aż 20 minut. Gorzej jest po godzinie 16.00, gdy kurs kończy „7". Wtedy „8" i „2" jadą w odstępie 5 minut. Na kolejny autobus trzeba czekać pół godziny. Dlatego wielu mieszkańców Bugaju jeździ do centrum busami, które kursują co kwadrans. Na dodatek z prostych obliczeń wynika, że można w ten sposób zaoszczędzić kilkanaście złotych miesięcznie.


***
W Łodzi prywatna linia autobusowa wozi po mieście za złotówkę. Choć jest sporą konkurencją dla miejskiej komunikacji, prywatny przewoźnik dostał zezwolenie.

W Rybniku Urząd Gminny nie pozwolił prywatnej firmie wozić pasażerów. Urząd Antymonopolowy uznał to za niezgodne z prawem. Nałożył karę na urząd - 17.000 euro.