Chwalewski złożył w sieradzkiej komisji oświadczenie na piśmie, że wycofuje swą zgodę na kandydowanie do Sejmu. Skutkiem tego na listach Prawa i Sprawiedliwości nie znajdziemy ani jednego pabianiczanina walczącego o fotel posła. - W poniedziałek podjęliśmy uchwałę w tej sprawie. Głos oddany na pana Chwalewskiego będzie jedynie głosem oddanym na listę nr 6 - wyjaśniają w sieradzkiej Delegaturze Krajowego Biura Wyborczego. - Pan Chwalewski zrobił to na piśmie prawdopodobnie 10 października.

Dwa tygodnie temu w Dzienniku Łódzkim - w dodatku wydawanym w Piotrkowie Trybunalskim - ukazał się artykuł, w którym dziennikarze próbowali wyjaśnić dlaczego szef PiS w Pabianicach Waldemar Flajszer przegrał miejsce na liście wyborczej z dawnym działaczem niepodległościowym, skazanym za nielegalne posiadanie broni, a wcześniej, w latach 70. - za kradzież prądu.
Według krajowych władz PiS, dawne zasługi kandydata do Sejmu są ważniejsze od wyroków sądowych. Na listę PiS w ostatniej chwili wskoczył więc 68-letni Marek Chwalewski. Statut PiS głosi wprawdzie, że członkiem tej partii nie może być osoba, która popełniła przestępstwo z niskich pobudek. Ale Chwalewski nie jest członkiem PiS. Mimo to decyzja władz PiS budzi kontrowersje.
- Trzy dni temu przyjechał do mnie z paroma osobami poseł Marek Matuszewski, pełnomocnik okręgowy PiS. To on namówił mnie do kandydowania. Zgodziłem się, kiedy powiedział, że o wszystkich moich sprawach wie premier. Ludziom, którzy stoją na czele PiS w Pabianicach zależy tylko na tym, aby się wygodnie urządzić i PiS powinno zrobić tu jak najszybciej porządek - opowiada Chwalewski.
Poseł Matuszewski upiera się, że dla kierownictwa PiS najważniejsza jest opozycyjna przeszłość Chwalewskiego.
- To bohater, członek KOR, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Był gnębiony przez SB, siedział w więzieniu, był internowany - wylicza Marek Matuszewski. - Cóż z tego, że był skazany za nielegalne posiadanie broni? To były egzemplarze kolekcjonerskie. To tak jakby kogoś skazali za to, że miał pistolety od Janosika.

68-letni emeryt Marek Chwalewski – do niedawna działacz Samoobrony - należał do Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Ruchu Wolnych Demokratów, współpracował z Komitetem Obrony Robotników. Należał do Solidarności. Był aresztowany pod zarzutem działalności antypaństwowej (1972 r.), skazany za zbieranie podpisów pod petycją o zmiany w konstytucji PRL (1976 r.), internowany (1981 r.).
W 1976 roku Chwalewski był oskarżony o kradzież prądu z domowego licznika i napaść na pracowników zakładu energetycznego. Sąd skazał go na 2 lata więzienia i grzywnę. Wyszedł na wolność, bo ogłoszono amnestię.
Do 1996 roku pracował w Pamoteksie. Potem był bezrobotnym, dostawał zasiłek przedemerytalny.
W marcu 1998 roku w domu Chwalewskiego policja znalazła karabin, pistolety i amunicję. Gospodarz mieszkania nie miał pozwolenia na broń. Sąd skazał go na rok ograniczenia wolności. Dodatkowe pół roku ograniczenia wolności Chwalewski dostał za zniesławienie sędziego Sądu Pracy.
Zanim zapadł prawomocny wyrok, Marek Chwalewski wygrał wybory do Rady Miasta Pabianic (dostał 242 głosy). Został wiceprzewodniczącym RM. Gdy radni dowiedzieli się o wyroku, w lipcu 1999 r., pozbawili go mandatu, funkcji i diety (ok. 648 zł miesięcznie).
Rok później w Sądzie Lustracyjnym Chwalewski zeznawał przeciwko niedawnemu koledze - Januszowi Tomaszewskiemu. Były wicepremier był podejrzewany o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Zeznania świadka Chwalewskiego nie przekonały sądu.
Niedługo potem Chwalewski związał się z Samoobroną.

Informacja uzyskana od internauty. Dziękujemy :)