Bezpański psiak wszedł sobie - jak gdyby nigdy nic - do Aflopy przy ulicy Partyzanckiej i tak się zadomowił, że nie zamierzał opuścić firmy. Jako że wolnego etatu dla czworonoga nie było, wezwano strażników miejskich, którzy zawieźli psa do schroniska. Tam miejsce musiało się znaleźć.