Mało kto wierzy w oficjalne powody usunięcia Hieronima Ratajskiego ze stanowiska dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...

ZGKiM to największa firma w Pabianicach należąca do miasta. Zatrudnia około 700 osób. O jej wartości nie decydują kamienice komunalne, bo akurat do nich trzeba nieustannie dopłacać. "Żyła złota" to usługi - ogrzewanie mieszkań, oczyszczanie miasta i sąsiednich gmin, dostarczanie wody i kanalizacja. Te interesy są liczone w milionach złotych. W tym roku ma się rozpocząć prywatyzacja tych kokosów.

Jak się dymi, jest ciemno

Wiceprezydent miasta Wiesław Madejski uzasadniał decyzję Zarządu Miasta o zwolnieniu Ratajskiego wynikami kontroli w ZGKiM. Nieprawidłowości stwierdzono rzekomo głównie w transporcie. Zarząd Miasta nie domagał się jednak ukarania kierownika działu transportu, lecz wyrzucił dyrektora całej firmy.

Do zwolnienia Ratajskiego potrzebne było przeprowadzenie dokładnej kontroli. Jej wyniki miały "zrobić dym", w którym łatwiej wręczyć dyrektorowi zwolnienie. Kontrolerzy działali tak, jakby protokół pokontrolny mieli napisany dużo wcześniej. Wyniki drugiej kontroli przeprowadzonej przez rewidentów i ekonomistów z ZGKiM, oddalały większość zarzutów kontrolerów przysłanych z Urzędu Miasta. Jednak nie miały wpływu na podjętą z góry decyzję Zarządu Miasta.

Awantura o garkuchnię

Wyniki kontroli w ZGKiM urzędnicy ratusza bezprawnie utajnili. Nikt niepożądany nie mógł się z nimi zapoznać do wtorkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Gdyby prezydent Paweł Winiarski i kierujący jego poczynaniami przewodniczący Rady Miasta Leszek Maliński mieli mocnego "haka" na Ratajskiego, zapewne rozdmuchaliby to na cały powiat dużo wcześniej. Tymczasem nie można poważnie traktować zarzutów, że ZGKiM nielegalnie wypożyczył ławki, plandekę do żuka i przewoźną garkuchnię pielgrzymom maszerującym do Częstochowy.

Ratajski "podpadł" przewodniczącemu Malińskiemu (SLD) już wiosną ubiegłego roku. Jako prezes PTC wyrzucił ze stadionu młodych harcowników SLD ze sztabu wyborczego Anity Błochowiak. Aktywiści partyjni chcieli rozdawać ulotki nawołujące do głosowania na ich kandydatkę.

- To cały zarząd naszego klubu podjął decyzję, że podczas święta PTC nie będzie żadnej agitacji politycznej. Aktywnych reprezentantów innych kandydatów na posłów też bym wyprosił - tłumaczył później Ratajski.

Kto za to zapłaci

Wyproszenie partyjnej młodzieży przekonało Malińskiego, że Ratajski nie "zagra" w jego "drużynie". Największa komunalna firma w mieście znalazła się poza zasięgiem władzy przewodniczącego. A tego Maliński nie toleruje! Ratajski był także przeciwnikiem podziału i prywatyzacji ZGKiM. Ostrzegał, że oddzielenie dochodowego interesu, jakim jest ciepłownictwo, od przynoszącej straty mieszkaniówki, oznacza, że domy komunalne popadną w ruinę. Ich kosztowne utrzymanie będzie przerzucone na kasę miasta, czyli na kieszenie wszystkich pabianiczan.

Od kilku miesięcy Zarząd Miasta forsuje budowę spalarni śmieci - według fińskiej metody. Ma to być pierwsza taka spalarnia w Polsce, także ogrzewająca miasto. Warszawska firma, która ją postawi za pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, chce w zamian stać się właścicielem ciepłowni. Inwestycja ma kosztować blisko 80 mln. Zapłacą za nią wszyscy, którzy będą ogrzewać mieszkania ciepłem ze spalonych śmieci. To "wieczny interes" na pabianickich kaloryferach. Szkoda tylko, że na cieple nie będzie zarabiać nasze miasto, ale prywatna firma.

Były dyrektor Hieronim Ratajski już nie chodzi do pracy. Siedzi w domu i czyta Przygody dobrego wojaka Szwejka. Dostał 3-miesięczne wypowiedzenie z ZGKiM. Jeśli zastosuje powszechną praktykę odchodzących urzędników, to pewnie się rozchoruje i zwolnienie z zakładu przeciągnie się o kilka miesięcy. Ratajski stanowczo odmawia rozmów z dziennikarzami.


Kto po Ratajskim

Jest niemal pewne, że pełniący obowiązki dyrektora ZGKiM Włodzimierz Raszke (dotychczasowy zastępca Ratajskiego), długo tych obowiązków pełnił nie będzie.
Władze miasta wciąż nie podają nazwiska następcy. Wśród kandydatów byli wymieniani Karol Klimek - obecnie sekretarz powiatu, Krzysztof Ochnicki - dyrektor w Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, Paweł Pałka - od niedawna szef Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Byli radni lewicy są przekonani, że dyrektorem ZGKiM zostanie obecny wiceprezydent miasta - Wiesław Madejski.
- Pracował w ZGKiM i jeśli zostanie szefem tej firmy, może się tam okopać na kolejnych parę ładnych lat - uważają.
Byli radni prawicy sądzą, że dyrektorem ZGKiM będzie drugi wiceprezydent miasta - Jarosław Pinder.
- Zbliżają się wybory samorządowe, a Pinder ma małe szanse utrzymać stanowisko w Urzędzie Miasta. Stołek dyrektora ZGKiM to dla niego bardzo atrakcyjna posada - uzasadniają.