ZGM ma obowiązek deponować wyposażenie mieszkania eksmitowanych lokatorów, jeśli ci nie są obecni podczas eksmisji. 

- Zdarza się, że ktoś na przykład przebywa za granicą – tłumaczy dyrektor ZGM, Zbigniew Skowroński. 

Rzeczy, które komornik uzna za wartościowe, są magazynowane. Cała reszta trafia na śmietnik. 

- Starej wersalki nikt nie będzie przecież przechowywał – mówi Magdalena Bryndziak, zastępca dyrektora ZGM. 

Skowroński dodaje, że większość rzeczy z takich mieszkań nadaje się tylko do wyrzucenia. 

- To zazwyczaj kompletna ruina – mówi. 

To, co ma jakąkolwiek wartość, ZGM musi przetrzymywać 5 lat. Czasem leżą w magazynie nawet 10. Czekają na właściciela, który może je odebrać.

- Głównie trafiają tam meble. Raczej nie zdarza się, by eksmitowane osoby miały coś bardzo wartościowego w domu – zaznacza Bryndziak. - Są też artykuły gospodarstwa domowego, RTV, stare komputery.  

Po upływie 5 lat ZGM może wystąpić do sądu o możliwość zlicytowania pozostawionych przedmiotów. Na razie jednak żadna taka aukcja się nie odbyła. 

- Nie było takiej potrzeby. Poza tym, w większości przypadków ten okres 5 lat magazynowania jeszcze nie minął – mówi dyrektorka. 

Od czasu, kiedy te przepisy zaczęły obowiązywać, ZGM przechowuje sprzęty w kilku magazynach.

- Sporo się tego uzbierało – przyznaje Skowroński. 

Inaczej sprawa wygląda, jeżeli lokator zasobów komunalnych umrze, nie pozostawiając po sobie spadkobierców. 

- Te rzeczy trafiają od razu na śmietnik, albo są oddawane biednym – tłumaczy Bryndziak. - Nie spotkałam się jednak z przypadkiem, żeby rzeczy zostały bez „opiekuna”. Zazwyczaj zajmuje się nimi osoba, która chowa zmarłego. 

Łódzki magistrat przedmioty po zmarłych lokatorach, którzy nie mieli spadkobierców, wystawił na licytację. Spośród 100, które było na sprzedaż, łodzianie kupili 30. Pośród nich złotą biżuterię, maszyny do szycia czy samochód. 

- Nie znam takiego przepisu, który pozwoliłby nam na sprzedaż tego mienia – mówi Skowroński.