Dawid Sulima zmarł nagle 11 września we własnym mieszkaniu w Pabianicach. Miał zaledwie 32 lata. Dziś przywieziono urnę z jego prochami na cmentarz komunalny.

Uroczystości pogrzebowe zaczęły się w kościele Najświętszej Maryi Panny. W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyła najbliższa rodzina i znajomi, w tym mnóstwo kibiców z Pabianic, Łodzi, Chorzowa i Żor. To oni odpalili czerwone race w pożegnalnym geście kolegi.

Cmentarz obstawili pabianiccy policjanci. Po cywilnemu i umundurowani. Policjantów zauważyliśmy także w nieoznakowanych samochodach.

Przed godzina 13.00 na cmentarz komunalny wjechały cztery radiowozy z sygnałami świetlnymi. Na burtach miały napisy „Służba Więzienna”. Zatrzymały się w alejce, kilkanaście metrów od otwartej mogiły.

Z samochodów wyskoczyło kilkunastu funkcjonariuszy w pełnym rynsztunku. Byli ubrani na czarno, w kamizelkach kuloodpornych, z długą bronią w ręku. Otaczali dwóch młodych mężczyzn ubranych po cywilnemu - więźniów.

Jak się dowiedział nasz reporter, byli to bracia zmarłego Dawida. Na okoliczność pogrzebu brata udzielono im przepustek z więzienia i zezwoleń na udział w ceremonii. Braciom nie pozwolono zbliżyć się do mogiły. Policjanci zaprowadzili ich do samochodów zaraz po tym, gdy urna z prochami Dawida Sulimy spoczęła w grobie. Trębacz zagrał „Ostatnie pożegnanie”.

32-letni Dawid był wychowankiem PTC. Do pierwszego zespołu „fioletowych” wprowadził go Andrzej Dobroszek. W 2006 roku grupa zdolnych juniorów m.in. Sulima, Paweł Drewniak, Kacper Kosmala, czy Michał Bogdan weszła do drużyny seniorów z ulicy Sempołowskiej. W połowie spotkań bronił młody Sulima, w drugiej połowie nieżyjący już Wojciech Suchecki.

Potem Sulima wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Wysoki, silny, odważny, obdarzony dobrym refleksem w kolejnym sezonie pomagał PTC walczyć o awans do IV ligi.  Ostatecznie„fioletowym” do promocji zabrakło pięciu punktów. Sulima bronił w barwach PTC także w kolejnych sezonach.